Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Część naukowców oburzona decyzją o skróceniu trasy konnej do Morskiego Oka. "Liczy się polityka i siła wpływu"

„Przez 15 lat badaliśmy wpływ pracy koni na tej trasie na zdrowie koni. Wyniki jednoznacznie wskazywały, że nie ma negatywnego wpływu na ich dobrostan. Mimo to jednym ruchem osób bez wiedzy o koniach podważono nasze ustalenia. Decyzja o skróceniu trasy budzi pytania o rolę nauki w procesach decyzyjnych. Okazuje się, że nauka w Polsce nie ma znaczenia – liczy się polityka i siła wpływu” - tak dr Marek Tischner komentuje decyzję o skróceniu trasy konnej do Morskiego Oka.

Część naukowców oburzona decyzją o skróceniu trasy konnej do Morskiego Oka. "Liczy się polityka i siła wpływu"
Konie w drodze do Morskiego Oka/ Archiwum RK.

Skrócenie trasy przejazdów konnych do Morskiego Oka z 7 km do 3 km budzi kontrowersje w środowisku naukowym i hodowlanym. Weterynarz i specjalista od koni dr Marek Tischner nie kryje rozgoryczenia decyzją, która – jego zdaniem – ignoruje wyniki wieloletnich badań ekspertów.

„Przez 15 lat badaliśmy wpływ pracy koni na tej trasie na zdrowie koni. Wyniki jednoznacznie wskazywały, że nie ma negatywnego wpływu na ich dobrostan. Mimo to jednym ruchem osób bez wiedzy o koniach podważono nasze ustalenia. Decyzja o skróceniu trasy budzi pytania o rolę nauki w procesach decyzyjnych. Okazuje się, że nauka w Polsce nie ma znaczenia – liczy się polityka i siła wpływu” – mówi Tischner.

Historyczna zmiana na drodze do Morskiego Oka: konie będą tylko atrakcją

Maciej Skowronek

"Bez refleksji nad przyszłością"

Specjalista podkreśla, że decyzja o skróceniu trasy nie wynika z troski o zwierzęta, a raczej z nacisków społecznych i politycznych: „Gdyby uznano, że skracamy trasę dla spokoju społecznego, to byłoby uczciwe, ale podważanie naukowych faktów to zły kierunek. Realizowane są cele polityczne, bez refleksji nad przyszłością” – dodaje.

Według Tischnera, konsekwencje decyzji mogą doprowadzić do likwidacji hodowli tych koni. „W ciągu trzech lat tych koni może już nie być. To nie tylko 300 koni pociągowych, ale także utrzymanie dla 60 rodzin, rolników i producentów sprzętu zaprzęgowego” – alarmuje.

Ekspert zaznacza, że proponował współpracę z Uniwersytetem w Wiedniu, by uzyskać międzynarodową opinię o dobrostanie koni, ale nie było zainteresowania ze strony decydentów.

W piątek ogłoszono, że transport konny do Morskiego Oka zostanie od przyszłego roku ograniczony do wysokości Wodogrzmotów Mickiewicza. Dalszy odcinek trasy mają obsługiwać elektryczne busy – ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska zapowiedziała w Zakopanem, że resort finansuje zakup kolejnych 16 takich pojazdów. Wcześniej zakupiono cztery "elektryki".

Konie będą wozić turystów na krótszym, łagodniejszym fragmencie drogi, a wozacy mają być zaangażowani do obsługi busów, by nie stracili możliwości zarobkowania. Pierwsze cztery elektryczne busy wyjadą na tą trasę już w długi weekend majowy.

Były incydentalne potknięcia

Obrońcy zwierząt nadal jednak domagają się całkowitego wycofania transportu konnego z trasy do Morskiego Oka. Twierdzą, że zwierzęta cierpią, ciągnąc wozy pod górę, a trasa jest zbyt wyczerpująca, by praca koni mogła odbywać się w humanitarnych warunkach.

Tezom tym przeczą jednak coroczne szczegółowe badania weterynaryjno-hipologiczne, w tym ortopedyczne, koni pracujących na trasie do Morskiego Oka. W ubiegłym roku 303 z 307 koni zostało dopuszczonych do pracy na trasie, a dwa lata temu tylko dwa konie nie przeszły badań i zostały wycofane. Zasady pracy koni na górskim odcinku ściśle określa regulamin Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Dr Tischner zwrócił uwagę, że na trasie nigdy nie padł żaden koń z powodu przeciążenia wozów, a incydentalnie zdarzały się potknięcia i przewrócenia koni, które następnie wstawały. Jak dodał, na tej terasie padły natomiast trzy konie, ale nie było to spowodowane wysiłkiem tylko nagłym zachorowaniem - pęknięciem aorty i kolką żołądkową oraz spłoszeniem przez nisko lecący śmigłowiec TOPR.

Twierdzeń obrońców zwierząt nie potwierdziły również śledztwa różnych prokuratur. Z końcem ub.r. Prokuratura Rejonowa w Opatowie umorzyła dochodzenie w sprawie konia, który potknął się i upadł na drodze do Morskiego Oka. Zdaniem obrońców praw zwierząt doszło do znęcania nad zwierzęciem, ale wykluczyła to opinia biegłego lekarza weterynarii.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu

  • Śmierć młodej kobiety podczas wichury w Zakopanem. Właściciel działki usłyszał zarzut

  • "Historia kina nigdy nie stoi w miejscu". 27. Festiwal Filmu Niemego