Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

2000 dzieł i jedna chałupa. Niezwykła pasja księdza z Podhala może przepaść

Na mapie Małopolski znajdują się miejsca, które pozwalają przenieść się w czasie. Choć w tym kontekście użyć takiego sformułowania to jak nie napisać nic. Jednym z takich miejsc jest drewniana chałupka w Groniu w gminie Bukowina Tatrzańska. Z zewnątrz budynek wygląda skromnie, jednak w środku kryje się prawdziwy skarb. Ponad 2000 eksponatów gromadzonych przez całe życie. Wśród nich znajdują się obrazy, malunki na szkle, ikony, rzeźby, oleodruki, rękodzieło i inne dzieła sztuki. Jedna z najbardziej osobliwych prywatnych kolekcji w kraju jest efektem wieloletniej pasji księdza kanonika Władysława Podhalańskiego, który ma prawie 90 lat. Niestety, dalszy los galerii jest niepewny. Ksiądz Władysław chciałby, aby kolekcja pozostała na terenie gminy i w końcu ujrzała światło dzienne. Problem w tym, że nie jest to takie oczywiste.

2000 dzieł i jedna chałupa. Niezwykła pasja księdza z Podhala może przepaść
fot: Piotr Korczak

Eksponaty i tematyka zbiorów

Część eksponatów wyszła spod ręki księdza Władysława, część została pozyskana w wyniku zakupu lub wymiany. Każde dzieło opowiada swoją historię i przyciąga wzrok na długi czas. Dokładne obejrzenie wszystkich eksponatów wymagałoby wielu godzin zwiedzania.

Tematyka zbiorów jest bardzo zróżnicowana. Obok motywów sakralnych znajdują się tam pejzaże górskie, sceny rodzajowe, martwa natura oraz abstrakcje. Na obrazach nie brakuje scen z góralskiej codzienności - zarówno podczas pracy, jak i w sytuacjach odświętnych. Nie brakuje też portretów znanych osób z Podhala, takich jak jegomość ksiądz profesor Józef Tischner i Stanisław Witkiewicz, czyli ojciec Witkacego. Na ścianach widnieją też wizerunki poszczególnych proboszczów z regionu.

Ksiądz Władysław Podhalański, mimo podeszłego wieku, zachowuje poczucie humoru. Podkreśla skromnie, że nie lubi się chwalić. Galerię określa jako swój dom rodzinny, w którym po prostu żyje.

- To nie jest taka galeria, tylko zwykła chałupa, a w chałupie jak to w chałupie… to i owo, tu i tam - mówi.

Sęk w tym, że w chałupie nie ma miejsca, w którym nie wisiałoby lub nie leżałoby dzieło sztuki. Rozpościera się tam widok, który trudno opisać słowami.

fot: Piotr Korczak

Osobliwy dom

Przed wejściem uwagę przyciąga drewniana brama wjazdowa z motywem słonecznym. Po jej przekroczeniu, pod zadaszeniem po obu stronach domu, rozpościera się kilkadziesiąt drewnianych krzyży. Po przekroczeniu drzwi wejściowych widok wprawia w osłupienie i wywołuje uczucie nostalgii, wobec sytuacji których... nigdy się nie przeżyło.

Parter

Na parterze, w kilku pokojach obok licznych rzeźb i obrazów, w tym sakralnych, znajduje się kilkadziesiąt dzieł Stanisława Gałka, malarza urodzonego w XIX wieku. Ksiądz Władysław szacuje, że posiada około 50 jego obrazów. Widać na nich pejzaże, np. Morskiego Oka, portrety góralek w różnym wieku oraz autoportrety artysty, czy pejzaże z jego kolibą.

Górna część budynku

Budynek ma kilka kondygnacji. W górnej części pomieszczenia są podzielone według własnego nazewnictwa księdza. Można tam zobaczyć pokój pracowniczy z warsztatem rzemieślniczym, w którym ksiądz wykonywał swoje obrazy na szkle, oraz niewielkie łóżko. W tej części budynku znajdują się też prace warszawskiego artysty Czesława Wasilewskiego, znanego także jako Ignacy Zygmuntowicz. Ksiądz podkreśla, że było ich więcej, lecz został kiedyś z nich okradziony.

- Przyjechali z Krakowa, niby tacy co mieli własne kolekcje, zaprosiłem ich. A ponieważ ja jestem chory, nie mogę tego pilnować, czasem muszę poleżeć, to jeden z nich zaczął grasować i zabrał sześć eksponatów, w tym dużą drewnianą rzeźbę świętego Krzysztofa - opowiada.

Niestety sprawców nie udało się znaleźć.

Pokój rzeźbiarski

Tuż obok znajduje się pokój rzeźbiarski z rzeźbami Henryka Burzca, postaciami biblijnymi, pasterzami i zbójnikami, drewnianym tabernakulum, ludowymi kapliczkami i figurkami porcelanowymi. Wszystko otoczone dziesiątkami mniejszych lub większych obrazów wielu artystów.

Pokój Henryka Baranowskiego

Idąc dalej korytarzem, można zobaczyć pokój Henryka Baranowskiego z około 30 dziełami. Można je podziwiać, siedząc na królewsko obitych krzesłach, które według księdza mają kilkaset lat.

Pokój myśliwski

Na górnym piętrze znajduje się też pokój myśliwski z obrazami zwierząt i scenami łowieckimi – majestaty głuszca, konie, połów zwierząt. Przechodząc przez kolejne pomieszczenia, można dostrzec dzieła Juliana Fałata, jednego z najwybitniejszych polskich akwarelistów.
Wszystko to tylko ułamek tego, co znajduje się w domu rodzinnym księdza.

fot: Piotr Korczak

Niepewna przyszłość kolekcji

Zgromadzenie wszystkich dzieł zajęło księdzu całe życie. Jak wyjaśnia, zależy mu, by kolekcja pozostała na terenie Gronia, lub szerzej, gminy Bukowina Tatrzańska. Problem w tym, że zbiory są tak ogromne, że w rejonie nie ma budynku, który mógłby je pomieścić.

Niegdyś pojawił się pomysł, aby gmina wybudowała galerię, która pomieściłaby wszystkie eksponaty. Pomysł jednak nie doszedł do skutku z powodu kwestii finansowych i braku miejsca.

- Ja tak naprawdę nie mam się gdzie z tym podziać, w tej chwili nie mam pojęcia, co to będzie. Tak sobie już myślę, że to wszystko w przyszłości przepadnie i się rozejdzie - mówi ksiądz.

W pomoc w utrzymaniu spuścizny zaangażowało się Stowarzyszenie Przyjaciół Zespołu Góralskiego „Zawaternik”.

- Bardzo cenimy postać księdza Władysława Podhalańskiego we wsi, ale niestety nie ma takiego miejsca, w którym można by było zorganizować galerię i udostępnić zwiedzającym - tłumaczy prezeska stowarzyszenia, Maria Dudek.

Jest pomysł, by część dzieł sztuki ulokować w budynku tzw. Starej Szkoły w Leśnicy i pokazywać je mieszkańcom i przyjezdnym.

- Staramy się o to, mamy wsparcie wójta gminy i liczymy na to, że przyszłość całej kolekcji w najbliższym czasie się rozjaśni. Mamy pomysł, by uratować choć część obrazów, żeby historia i pamięć o księdzu Podhalańskim w przyszłości ciągle żyła - dodaje Maria Dudek.

Wstępnie na propozycję przystał również sam kapłan. Na razie wszystko pozostaje na etapie rozmów i uzgodnień, a stowarzyszenie przygotowuje się do wysłania stosownych pism do urzędu gminy. Jednocześnie planowane jest wystawienie części eksponatów w domu kultury „Walusiówka”. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, niektóre dzieła ujrzą światło dzienne już w kwietniu.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"