10 tysięcy złotych straciła oświęcimianka oszukana metodą "na wnuczka". Wczoraj w mieszkaniu 75-letniej kobiety zadzwonił telefon. Kobieta uwierzyła, że rozmawia z synem. Poinformował on ją, że spowodował wypadek, leży w szpitalu i potrzebuje pilnie 40 tysięcy złotych na wypłatę odszkodowania.
Kobieta zgodziła się pożyczyć mu 10 tysięcy. Zapakowała gotówkę i przekazała "koledze" syna, który zgłosił się po nie do mieszkania kobiety. Oszustwo wyszło na jaw, kiedy pani postanowiła zadzwonić do syna i zapytać, czy pieniądze do niego dotarły.
Policja przypomina i apeluje, aby uważać na każdy telefon od najbliższych z prośbą o pilną pożyczkę. Najlepiej się rozłączyć i oddzwonić do osoby, która prosi o pieniądze. Wtedy zweryfikujemy, czy rzeczywiście dzwonią do nas najbliżsi.
(Marek Mędela/ko)