Potrzebnych było 200 kg materiałów wybuchowych i kilka tysięcy zapalników. W elektrowni Siersza wysadzono dziś w powietrze jedną z nieczynnych chłodni kominowych. Choć przygotowania do tej operacji trwały kilka miesięcy, 90-metrowa konstrukcja została zrównana z ziemią w dosłownie kilka sekund.
Posłuchaj materiału Marka Mędeli
- Zużyliśmy 3000 zapalników nieelektrycznych, 200 elektrycznych, około 200 kilogramów materiałów wybuchowych. Wszystko poszło zgodnie z planem. Nawet płot, który jest kilka metrów od chłodni, nie został uszkodzony - mówi Adam Knapik z firmy wyburzeniowej. "To jest chłodnia, która obsługiwała blok 120 MW, który został wyłączony w 2015 roku. Ten blok nie spełniał wymogów środowiskowych i nie mógł dalej pracować. Chłodnia nie jest już używana, stąd decyzja o jej wyburzeniu" - dodaje Patrycja Hamera ze spółki Tauron Wytwarzanie.
W elektrowni Siersza wyburzono już dwie wielkie chłodnie. Wciąż używane są jeszcze cztery takie konstrukcje.