Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Tydzień od rewolucji w szkolnych sklepikach. Dzieci się przyzwyczajają

Zero chipsów i napojów energetyzujących w sklepikach szkolnych. Kanapki tylko z razowego lub bezglutenowego pieczywa i bezwzględnie bez majonezu, za to z warzywami. Na półkach w sklepikach pojawiły się owoce, zbożowe batoniki zamiast czekoladek i wafle ryżowe. Rewolucja została spowodowana rozporządzeniem Ministerwstwa Zdrowia, które zaostrzyło dotychczasowe przepisy ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia. Dzięki temu w szkołach nie będzie można sprzedawać już tzw. śmieciowego jedzenia.

Tydzień od rewolucji w szkolnych sklepikach. Dzieci się przyzwyczajają
fot: Tomasz Buszewski

- Najbardziej brakuje słodkich rzeczy. Trochę tęsknię. Brakuje też chipsów i coli - mówią uczniowie. "W tym momencie najlepiej sprzedają się bułeczki i owoce" - dodaje sprzedawczyni w szkolnym sklepiku.

Wszystkie zmiany musiały zostać wprowadzone wraz z pierwszym dzwonkiem. Sanepid już przeprowadza kontrole w szkołach. Eksperci sprawdzają nie tylko sklepiki, ale także szkolne kuchnie i stołówki, gdzie są przygotowywane i wydawane posiłki. Małopolski sanepid sprawdza, czy placówki z naszego regionu dostosowały się do nowych przepisów dotyczących żywienia w szkołach. Jednak najpierw zamiast karać, specjaliści będą prowadzić akcje edukacyjną.

- Mamy świadomość, że było mało czasu. Chcemy jednak widzieć, że szkoły starają się wprowadzać te zmiany i egzekwować od ajentów sklepików to, żeby oni też przestrzegali rozporządzenia. Konsekwencje będą wyciągane, ale na razie skupiamy się na aspekcie edukacyjnym - mówi Elżbieta Kuras z małopolskiego sanepidu.

"Jeżeli powiedziało się A, trzeba mieć odwagę powiedzieć B" - tak rewolucję żywieniową w polskich szkołach komentuje dyrektor krakowskiego gimnazjum nr 2, dr Gabriela Olszowska. Jej zdaniem, wyrzucenie śmieciowego jedzenia ze szkolnych sklepików to za mało, aby nauczyć dzieci sięgania po zdrowe produkty.

- Powinna być ogromna akcja społeczna, ucząca rodziców, którzy znają te smaki, że dziecko trzeba do smaków wychować. Jak dziecko nie zna smaku kminu rzymskiego to dla niego sałata doprawiona kminem rzymskim będzie obrzydliwa - dodaje Olszowska.

Jak dodaje dyrektor gimnazjum nr 2, dziecko nie może w czasie przerwy między lekcjami opuścić budynku szkoły, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby po lekcjach w pobliskim sklepie kupiło słodycze, czy słone przekąski.

(Teresa Gut/ko)

Posłuchaj wypowiedzi

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Ktoś wyłamał bariery na zamkniętym zjeździe z DK75 w Gnojniku. Drogowcy zawiadomili policję

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies

  • Duże zmiany na S-7 w krakowskich Mistrzejowicach. Już niedługo tędy pojadą kierowcy

  • ZUS w Suchej Beskidzkiej po modernizacji. Więcej miejsca i udogodnienia dla klientów