W ciągu ostatniego roku nie brakowało doniesień z całego świata o dzikich zwierzętach, które coraz śmielej pojawiały się na terenach miast i miasteczek. Jak tłumaczyli przyrodnicy, wszystko za sprawą pandemicznych ograniczeń, które spowodowały zmniejszenie aktywności ludzi. Nie powinno zatem dziwić, że widywano łosie, sarny czy dziki w centrach wielkich miast. W Tarnowie z kolei ostatnio widziano... wilka.
Spokojny i senny poranek na tarnowskim osiedlu Kolejowym. Niespiesznie opada mgła, odsłaniając budzący się do życia dzień. Wtedy to właśnie na mieszkańców spada wieść o grasującym w okolicy niebezpiecznym drapieżniku. "Dostaliśmy informację o 7.28, że na ulicy Świętej Katarzyny od kilku dni pojawia się wilk. To był przedmiot naszej interwencji. Według informacji, które uzyskano, zgłaszający wnioskował tak po tropach. Jakiś jego kolega tak twierdził" - mówi Jerzy Pysyk z tarnowskiej Straży Miejskiej.
Jak to zwykle w takich przypadkach bywa, taka informacja zaczyna żyć własnym życiem. Mieszkańcy osiedla w większości wilka nie widzieli, raczej tylko o nim słyszeli, albo znają kogoś, kto zna kogoś, kto go widział, ale są i takie przypadki, które widziały więcej niż jednego wilka. A może jednak nie wilka? "Faktycznie, przechodząc ulicą Krakowską, widziałam dwa. Przechodziły przez skrzyżowanie. To było z daleka, jak je zobaczyłam. Nawet z sąsiadką szłam, ale ona mówiła, że to nie koty, ale wilki. Sąsiadka widziała. Mnie z kolei wnuczka coś mówiła. Może to jednak był pies, może komuś się przewidziało? Skąd by się tu wzięły?" - mówią tarnowianie.
Sprawą zajęli się także specjaliści, w tym Krzysztof Kokoszka, łowczy z Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Tarnowie. Jak wyjaśnia, pojawienie się wilka w mieście jest realne, choć mało prawdopodobne. "Jest prawdopodobne, że taki wilk odłączony od watahy mógł się pojawić w mieście. Jeśli jest to wilczyca młoda, która chce założyć swoją rodzinę, musi się odłączyć od watahy. Szuka nowego terytorium i partnera. Ewentualnie stary samiec odrzucony od stada, który szuka nowego życia" - mówi.
fot: M. Golec
Sprawy nie bagatelizuje także powiatowy lekarz weterynarii Paweł Wałaszek. "W tym wypadku potraktowałem to poważnie. Nauczony jestem smutnym doświadczeniem. Ktoś mi kiedyś powiedział, że są łosie. Myślę, że niby skąd się tu wzięły, ktoś zażartował. Nagle się okazało, ze to prawda. Mam do czynienia z autentycznym wejściem tych zwierząt na dany teren, gdzie nigdy wcześniej ich nie było. Tę sprawę należy też potraktować poważnie. Nadejście nowych gatunków zawsze niesie zmiany" - dodaje.
Jak na razie jednak nikomu nie udało się zdobyć niebudzącego wątpliwości dowodu, który potwierdzałby obecność wilka w pobliżu osiedla Kolejowego w Tarnowie. Co więcej, jego mieszkańcy zapewniali reportera Radia Kraków, że wieczorne spacery w tej okolicy są zupełnie bezpieczne. W każdym razie jeśli chodzi o wilki. Jednak tak na wszelki wypadek warto chyba zachować ostrożność. Nawet jeśli okaże się, że strach ma wielkie oczy.
W ciągu ostatnich kilkunastu lat tarnowianie zarzekali się, że widzieli spacerujące po ulicach dziki, bobry, łosie, niedźwiedzie, a nawet... pumę. No w każdym razie - ślady pumy. I to w samym centrum miasta.
Skontaktuj się z Radiem Kraków - czekamy na opinie naszych Słuchaczy
Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.
Opinie można wysyłać też bezpośrednio na adres opinie@radiokrakow.pl
Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 – recepcja), a także na nasz profil na Facebooku oraz Twitterze.
Marcin Golec/ko