Od roku na obu skrzyżowaniach drogi krajowej numer 94 działa system kamer rejestrujący przejazdy na czerwonym świetle. Od tego czasu do końca września w Olkuszu zanotowano 2,8 tysiąca takich przypadków, natomiast w Łukanowicach 3,3 tysiąca. W tej drugiej lokalizacji nieznacznie spadła liczba kolizji i zdaniem części mieszkańców zrobiło się bezpieczniej. Z drugiej strony alarmują oni, że dochodzi do niebezpiecznych przypadków gwałtownego hamowania kierowców, którzy chcą uniknąć 500-złotowego mandatu. Narzekają też, że żółte światło świeci się zbyt krótko.
Z policyjnych statystyk wynika, że w 2014 roku na i w okolicach skrzyżowania w Łukanowicach doszło do jednego wypadku i sześciu kolizji. Rok później do jednej kolizji więcej. Natomiast w 2016 roku, kiedy rejestrator już działał, do czterech kolizji. "Zrobiło się troszeczkę bezpieczniej, aczkolwiek są to niewielkie liczby" - przyznaje w rozmowie z Radiem Kraków naczelnik tarnowskiej drogówki Władysław Szydłowski.
Do jednej z kolizji doszło przez to, że kierowca ciężarówki, wiedząc o działaniu systemu, zaczął gwałtownie hamować przed skrzyżowaniem, kiedy zobaczył żółte światło. Samochód wpadł w poślizg, uderzył w sygnalizator, a przyczepa przewróciła się na bok. Mieszkańcy przekonują, że stłuczek spowodowanych gwałtownym hamowaniem jest tam więcej, ale naczelnik Szydłowski podkreśla, że to jedyny taki przypadek odnotowany przez policję. "Ten jeden przypadek nie świadczy o tym, że kierowcy popełniają tam takie kardynalne błędy, które doprowadzają do zdarzeń drogowych". WIĘCEJ