Policjant, który według świadków ponad miesiąc temu rozbił sportowe porsche w Mszanie Dolnej, nadal nie został ani przesłuchany, ani nie usłyszał zarzutów, choć opuścił już szpital. Zlecone zostały dodatkowe eskpertyzy, których wykonanie może zająć kilka miesięcy.
Po zdarzeniu funkcjonariusz trafił do szpitala. Zdaniem biegłego lekarza przez kolejnych 30 dni na przesłuchanie miał nie pozwalać stan jego zdrowia. Głośne stały się jednak opublikowane w internecie zdjęcia, jakie funkcjonariusz sam sobie robił w szpitalu informując, że czuje się dobrze. Prokuratura rejonowa z Limanowej planowała weryfikację tej opinii, jednak prokuratorzy z Bochni, gdzie ostatecznie trafiły akta sprawy, nie uznali tego za konieczne. Dziś, choć wskazany przez lekarzy termin rzekomej niezdolności minął. Policjant opuścił także szpital, ale prokuratura nie planuje ani przesłuchań ani postawienia zarzutów.
- Zlecone zostały dodatkowe eskpertyzy – informuje Radio Kraków rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnowie Elżbieta-Potoczek Bara.
Elżbieta Potoczek-Bara nie kryje, że oczekiwanie na sporządzenie ekspertyz może potrwać nawet kilka miesięcy.
Niezależnie od prokuratorskiego śledztwa, przeciwko policjantowi prowadzone jest także postępowanie dyscyplinarne. Rzecznik małopolskiej policji Mariusz Ciarka, nie chce udzielać na ten temat informacji i odsyła do rzecznika komendy w Mszanie Dolnej. Mimo kilku prób z rzecznikiem Stanisławem Piegzą nie udało nam się skontaktować.
Spalone porsche: sprawą zajmie się prokuratura w Bochni