W ogrodach klasztoru ojców Bernardynów już od kilku dni czekały owce, kucyki, barany koza czy osiołek Benio. Żeby przetrwały święta Bożego Narodzenia i dotrwały do początku stycznia nie można ich jednak dokarmiać.
Posłuchaj co mówi opiekun tarnowskiej żywej szopki, ojciec Ewodiusz
- Owce jak co roku w pierwszy dzień jedzą wszystko a potem leżą i chorują, bo nie mogą tego przetrawić. Niektórzy są nieodpowiedzialni. Karmią je świeżym lub zepsutym chlebem. Potem jest problem. Dzieci są zrozpaczone, bo owieczki leżą i nie chcą podejść. One mają dość wszystkiego - tłumaczy opiekun tarnowskiej żywej szopki, ojciec Ewodiusz.
Tarnowska żywa szopka w ogrodzie ojców Bernardynów będzie czynna do 8 stycznia codziennie od 9.00 do 19.00.
(Bartłomiej Maziarz/ko)