Sześcioro mieszkańców gminy Lisia Góra powołało komitet referendalny, który chce doprowadzić do odwołania wójta Arkadiusza Mikuły i rady gminy. Po zarejestrowaniu inicjatywy w tarnowskiej delegaturze Krajowego Biura Wyborczego komitet ma 60 dni na zebranie około 1200 podpisów poparcia.
Jednym z głównych powodów rozpoczęcia akcji jest spór wokół projektu planu ogólnego gminy. Członkowie komitetu sprzeciwiają się zapisom, które – jak podkreślają – umożliwiają lokalizowanie farm fotowoltaicznych na dużym obszarze gminy.
– Wójt od miesięcy zna stanowisko mieszkańców. Chcemy, żeby możliwość budowy elektrowni słonecznych została całkowicie wykreślona z projektu planu ogólnego. Obawiamy się sytuacji, w której powierzchnia tych terenów zostanie jedynie ograniczona – mówi pełnomocnik komitetu referendalnego Łukasz Kusior.
Jak podkreślają inicjatorzy referendum, wcześniej – po protestach mieszkańców Łukowej – wycofano się z planów budowy farm fotowoltaicznych w tej miejscowości. Ich zdaniem projekt planu ogólnego nadal jednak pozostawia możliwość lokalizacji takich inwestycji w innych częściach gminy.
Zapowiedź referendum w Lisiej Górze. Konflikt wokół farm fotowoltaicznych narasta
Wójt: mieszkańcy są wprowadzani w błąd
W opublikowanym przed tygodniem oświadczeniu wójt Arkadiusz Mikuła przekonywał, że organizatorzy referendum przedstawiają mieszkańcom niepełne informacje. Podkreślił, że samo wyznaczenie terenów pod odnawialne źródła energii w planie ogólnym nie oznacza automatycznej realizacji takich inwestycji.
Zapowiedział również, że wszystkie uwagi zgłoszone podczas konsultacji zostaną przeanalizowane przed przygotowaniem ostatecznej wersji dokumentu.
Wójt przypomniał także, że rada gminy uchwaliła miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego dla Pawęzowa i Śmigna. Jak zaznaczył, nie przewidują one lokalizacji wielkoskalowych instalacji OZE, a kolejne prace planistyczne mają przebiegać w podobnym kierunku.
Pół miliona paneli słonecznych ma stanąć w Łukowej. Mieszkańcy protestują, władze składają obietnice
Komitet wskazuje także na zadłużenie gminy
Łukasz Kusior uważa jednak, że obawy mieszkańców nie zostały rozwiane. Zwraca uwagę, że trzy działki w Pawęzowie nie zostały objęte nowym planem miejscowym, dlatego w przyszłości będą podlegały zapisom planu ogólnego.
Inicjatorzy referendum wskazują również na – ich zdaniem – zbyt wysokie zadłużenie gminy, które, jak podają, przekracza 50 mln zł.
Pełnomocnik komitetu przyznaje, że część mieszkańców obawia się podpisania list poparcia. Podkreśla jednak, że trafią one wyłącznie do Krajowego Biura Wyborczego, a nie do urzędu gminy.
Jeżeli organizatorzy zbiorą wymaganą liczbę podpisów, zostanie przeprowadzone referendum. Do odwołania wójta potrzebnych byłoby ponad 3200 ważnych głosów, a do odwołania rady gminy około 1800.