Prezydent Tarnowa Roman Ciepiela zapowiada walkę, by siedzibą Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej był Tarnów a nie Warszawa. Podczas ostatniego posiedzenia Sejmu posłowie przegłosowali projekt ustawy, w którym wybrano jako miejsce działania Instytutu - stolicę Polski. Odrzucili poprawkę posła Nowoczesnej Marka Sowy, który proponował żeby Instytut powstał w Tarnowie, nazywanym najbardziej węgierskim z polskich miast.
Roman Ciepiela jednocześnie przyznaje, że wcześniej nie zabiegał o ulokowaniu takiej instytucji w Tarnowie nie wiedział, że jest taki projekt ustawy. "Nie było tego w porządku obrad, zostało wprowadzone z marszu, sami posłowie byli zaskoczeni. Nie było żadnych konsultacji w tej sprawie". - przekonuje Ciepiela - "dwóch posłów Prawa i Sprawiedliwości z Tarnowa głosowało za tą poprawką, dwoje niestety nie i będziemy przekonywać, zarówno panią Annę Czech, jak i panią minister Żelazko, żeby zmieniły pierwotną decyzję i zagłosowały za siedzibą w Tarnowie."
Prezydent Tarnowa we wtorek będzie przekonywał senatorów z komisji Kultury i Środków Przekazu do zmiany decyzji posłów. Argumentem dodatkowym po stronie miasta ma być oferta przekazania dla Instytutu budynku Pałacu Ślubów w Tarnowie.
W poniedziałek gościem Radia Kraków o godzinie 8:15 będzie szef okręgowych struktur Prawa i Sprawiedliwości poseł Włodzimierz Bernacki. Profesor Bernacki podobnie jak Anna Czech, Józefa Szczurek-Żelazko oraz Urszula Rusecka głosował przeciwko poprawce zmieniającej siedzibę Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej z Warszawy na Tarnów. Natomiast za byli trzej posłowie PiS Wiesław Krajewski, Michał Wojtkiewicz oraz Jerzy Materna.
14 października 2017 podczas symoblicznego odsłonięcia muralu przedstawiającego zaginiony fragment Panoramy Siedmiogrodzkiej, konsul Węgier Adrienne Körmendy dziękowała za kolejny dowód przyjaźni tarnowsko - węgierskiej i mówiła, że nie może inaczej nazwać tarnowian jak przyjaciółmi, bo Józef Bem, jeden z największych bohaterów Węgier, urodził się w Tarnowie i wrócił tu, żeby spocząć w ziemi tarnowskiej. Podkreślała też, że tarnowianie zawsze byli wierni tym, którzy byli tak dla Bema ważni - czyli Węgrom. "Za tę wierność i za tę przyjaźń jesteśmy niesłychanie wdzięczni" - mówiła wtedy pani konsul.
Marcin Golec/Bartek Maziarz/bp