Liczyła na to, że dzięki protestowi wyborczemu zostanie radną, ale sąd nie uznał jej skargi. Tarnowski wymiar sprawiedliwości oddalił w piątek protest Anny Kowal, kandydatki na radną gminy Olesno. Radna domagała się unieważnienia wyborów w swoim okręgu, bo jeden z jej kontrkandydatów, który radny został, miał podczas wyborów głosować w imieniu innej osoby jako pełnomocnik.
Tarnowski sąd uznał jednak, że mimo wystawionego pełnomocnictwa, do złamania prawa nie doszło. "Osoba, która miała głosować przez pełnomocnika, ostatecznie zagłosowała samodzielnie. Przez to nie doszło do uchybienia" - podkreśla sędzia Tomasz Kozioł.
Sąd doszedł do takich wniosków po analizie spisu wyborców z okręgu wyborczego w którym głosować miał kandydat na radnego. Na liście obok nazwiska kobiety, która udzieliła mu pełnomocnictwa znalazł się podpis z jej nazwiskiem a w rubryce z uwagami nie było wzmianki, że głosował za nią pełnomocnik. Pełnomocnictwo zostało mimo to dołączone do protokołów tej komisji. Jak jednak zauważył sąd pełnomocnictwo mogło zostać złożone w komisji także w przypadku gdy okazało się, że udzielająca go osoba już wcześniej zagłosowała samodzielnie.
Sąd zwrócił uwagę, że w protokole tej komisji widnieje informacja, że jedna osoba w tym okręgu głosowała przez pełnomocnika ale na podstawie przedstawionych sądowi dowodów nie ma możliwości ustalenia kto ostatecznie przez pełnomocnika głosował. "Sąd dzisiaj nie jest w stanie stwierdzić dlaczego doszło do wpisania, że jedna osoba głosowała przez pełnomocnika, czy to był jakiś inny wyborca czy też pomyłkowo w spisie,w protokole ujawniono jedną osobę. "- mówił podczas posiedzenia sędzia Barbara Grodkowska.
Sędzia w uzasadnieniu swojej decyzji podkreśliła, że sąd z urzędu, badając tę sprawę może sprawdzić tylko te dowody, które w proteście przedstawia mu wnioskodawca. Składająca protest nie była obecna na posiedzeniu podczas, którego zapadła decyzja sadu.
Przypomnijmy, kandydatka PSL zdobyła 72 głosy, tyle samo co Tadeusz Kozaczka, dlatego o wyborze na radnego decydował los. Ten uśmiechnął się do Tadeusza Kozaczka.
Przegrana kandydatka wniosła do sądu protest wyborczy, w którym przekonywała, że jej kontrkandydat podczas wyborów był jednocześnie pełnomocnikiem innej osoby. To znaczy, że mógł oddać za nią głos. Tymczasem zgodnie z kodeksem wyborczym kandydat nie może być jednocześnie pełnomocnikiem innej osoby w tym samym okręgu i nie może oddać za nią głosu.
Tarnowski sąd dzisiaj oddalił ten protest i uznał że mimo pełnomocnictwa - kobieta, która go udzieliła zagłosowała osobiście.
Po listopadowych wyborach do tarnowskiego sadu wpłynęło w sumie 13 protestów wyborczych. 2 z nich oddalono, 10 nie rozpoznano z powodu braków formalnych a jedna sprawa nadal trwa.
(Bartek Maziarz/Agnieszka Wrońska/ko)