Sąd Okręgowy w Krakowie odroczył termin rozprawy apelacyjnej w procesie o znieważenie miejsca pamięci Auschwitz. Sprawa dotyczy happeningu z ubiegłego roku, kiedy grupa młodych ludzi rozebrała się do naga i próbowała skuć ze sobą kajdankami przed historyczną bramą obozu. Na napisie "Arbeit macht frei" zawiesili płachtę z wyrazem "Love" oraz brutalnie zabili jagnię. Sąd wyznaczy termin kolejnej rozprawy, po zapoznaniu się z opinią biegłego psychiatry odnośnie poczytalności jednej z uczestniczek happeningu.
Oskarżonych w tej sprawie jest 9 osób. To obywatele Polski, Białorusi i Niemiec. Sąd w Oświęcimiu skazał dwóch mężczyzn na 18 i 14 miesięcy bezwzględnego więzienia.
Wszyscy uczestnicy happeningu – w wieku od 20 do 27 lat - muszą zapłacić grzywny w wysokości 10 tys. zł lub wykonać prace społeczne. Każdy, decyzją sądu, ma też zapłacić nawiązki na rzecz Muzeum Auschwitz-Birkenau.
Główni oskarżeni w procesie – Adam B. i Mikita V. - usłyszeli karę bezwzględnego więzienia nie tylko za znieważenie miejsca pamięci, ale także za naruszenie przepisów ustawy o ochronie zwierząt.
Zdaniem ich obrońcy wyrok jest drakoński, bo kara powinna być adekwatna do winy, a nie surowa. Obrońca zwrócił też uwagę, że z wyjaśnień oskarżonych wynika, że szanują miejsce pamięci Auschwitz, a dodatkowo wyrazili skruchę z powodu zabicia owcy.
Oskarżyciele – prokuratura i Muzeum Auschwitz-Birkenau - uznali natomiast, że wyrok jest adekwatny do winy.
(Dominika Kossakowska/ko)