Ratownicy medyczni wywiesili flagi na budynkach stacji Pogotowia Ratunkowego, a na karetkach przymocowali naklejki z logo protestu. Domagają się podwyżek. Jeśli w ciągu kilku tygodni nie otrzymają wiadomości z Ministerstwa Zdrowia, forma protestu zostanie zaostrzona.Związkowcy zapewniają, że strajk nie jest wymierzony w pacjentów. Karetki nadal będą pracować.
- Trwają rozmowy nad zaostrzeniem formy protestu. Nie chcę mówić, w jaki sposób, bo to jeszcze nie jest ustalone. Chcemy rozmawiać z ministerstwem" - mówi Paweł Nesterak ze związku zawodowego Solidarność '80.
Najważniejsza informacja dla pacjentów jest taka, że ratownicy nie przestają pracować, karetki będą wyjeżdżać do każdego wezwania.
Strajk oficjalnie ma się rozpocząć o 16.00. To godzina symboliczna, ponieważ związkowcy chcą wywalczyć 1600 złotych podwyżki. Dopuszczają możliwość rozłożenia podwyżki na kilka transz. W ostatnich miesiącach odbyły się dwa spotkania związków zawodowych z wiceministrem zdrowia Markiem Tombarkiewiczem. Negocjacje były zrywane. Ministerstwo zaproponowało podwyżki o połowę niższe niż propozycja ratowników.
(Teresa Gut/ko)