Mija kolejna, piąta już doba od trzęsienia ziemi w Maroku. Nadal trwają działania ratowników i akcje poszukiwawcze. Osieroconych zostało wiele dzieci, które nie rozumieją, co się wydarzyło. Ciężko ranne ofiary transportowane są do szpitala polowego. Obecny na miejscu koordynator polskiej Zintegrowanej Służby Ratowniczej Dawid Burzacki przekazuje, że spod gruzów wciąż wydobywane są żywe osoby. Nie ukrywa jednak, że szanse na przeżycie ofiar tragedii maleją z każdą godziną.
"Mija kolejna doba naszych działań na terenie Maroka. W dniu wczorajszym udało nam się dotrzeć do dwóch wiosek, które przez kilka dni były zupełnie odcięte od świata. Około godziny 14 czasu lokalnego dotarliśmy do wioski, w której udzieliliśmy pomocy 16 osobom. Niestety, jak w większości tych wiosek, znajdowały się tam też osoby, które poniosły śmierć. Natomiast zdarzają się jeszcze sytuacje, że udaje nam się wyciągnąć spod gruzów żywe osoby"
- relacjonuje Burzacki.
W Maroku pracują dwie grupy polskich ratowników. Znajdują się tam także służby lokalne i przybyłe między innymi z Anglii. Wszystkie działania polskich grup finansowane są z pieniędzy własnych. Każdy może taką zbiórkę wesprzeć.
Dwie pierwsze grupy polskich ratowników rozpoczęły działania w Maroku