49-latka z Libiąża przekazała mężczyźnie 80 tysięcy złotych. Wcześnie odebrała telefon od rzekomej policjantki, która poinformowała kobietę, ze jej córka miała wypadek i w zamian za uchylenie aresztu musi wpłacić 200 tysięcy złotych. Kobieta odpowiedziała, że ma tylko 80 tysięcy i taką kwotę przekazała mężczyźnie, który podjechał pod jej dom.
Szybko zorientowała się, że została oszukana i zadzwoniła na policję. Ustalono, że oszust wjechał na autostradę A4 i kieruje się w stronę Śląska. Udało się go zatrzymać na bramkach w okolicach Wrocławia.
23-latek usłyszał już zarzuty. Grozi mu do ośmiu lat więzienia. Trwa ustalanie jego wspólników.
Marek Mędela/bp