Postępowanie w sprawie sprzedaży na odpuście petard osobom niepełnoletnim prowadzą policjanci z Chełmka. Sprawa wyszła na jaw, gdy nastolatki odpalając je, podpalili łąkę. Sprzedawcy może grozić nawet więzienie – podała w piątek oświęcimska policja.
Rzecznik komendy powiatowej w Oświęcimiu asp. szt. Małgorzata Jurecka poinformowała w piątek, że kilka dni temu operator numeru alarmowego 112 otrzymał zgłoszenie od nastolatków o pożarze łąki w Chełmku. Ogień ugasili strażacy. Policjanci w rozmowie z trojgiem 14-latków dowiedzieli się, że do pożaru łąki doszło, gdy z dala od zabudowań odpalali petardy kupione na stoisku odpustowym.
"Dwóch chłopców i dziewczyna oświadczyli, że najpierw próbowali płomienie gasić sami, lecz ogień wymknął się spod kontroli. Wtedy wezwali pomoc" – powiedziała Małgorzata Jurecka.
Policjanci zidentyfikowali sprzedawcę, który wbrew przepisom miał sprzedać petardy nieletnim. "To 56–letni mieszkaniec województwa śląskiego. Został zatrzymany. Na jego stoisku policjanci znaleźli takie same petardy, jak te, które spowodowały pożar. Mężczyźnie grozi grzywna, ograniczenie wolności, a nawet do dwóch lat w więzieniu" – oznajmiła rzecznik oświęcimskiej policji.
Troje 14-latków stanie przez sądem dla nieletnich. "Sędzia, rozpatrując ich sprawę, weźmie pod uwagę fakt, że choć doprowadzili do zagrożenia pożarowego, starali się zapobiec rozprzestrzenieniu się ognia i wezwali służby ratunkowe" – zaznaczyła Małgorzata Jurecka.
Policjanci zaapelowali do mieszkańców o reakcję, gdy niepełnoletnim sprzedawane są wyroby pirotechniczne. Wystarczy zadzwonić na numer alarmowy 112.