Jak dowiedziało sie Radio Kraków na niecodzienny pomysł wpadło we wtorek kilku uczestników kolizji, do której doszło na drodze numer 79 na trasie Kraków - Trzebinia. Zderzyły się tam trzy samochody. Auta blokowały jeden z pasów. Kierowcy zadzwonili na policję, ale zanim przyjechały służby, postanowili wziąć sprawy w swoje ręce: sami zaczęli kierować ruchem wahadłowo. Korek udało się rozładować, ale policja tej inicjatywy nie pochwała.
Świadkiem tej sytuacji był reporter Radia Kraków, Karol Surówka. Według niego "obywatelski ruch wahadłowy" sprawdził się wręcz doskonale: korek rozładował się dosyć szybko, a gdy policja dotarła na miejsce, w zasadzie część roboty została już zrobiona.
Czy to przykład do naśladowania? Policja do tego aktu obywatelskiej obowiązkowości nastawiana jest bardzo sceptycznie. Żeby bowiem kierować ruchem, trzeba mieć uprawnienia. A za kierowanie bez uprawnień grozi mandat do 500 złotych.
- Mogło to doprowadzić do tragedii. Inni kierujący mogą przeczytać źle nasze sygnały - powiedział Radiu Kraków Janusz Nowobilski z krakowskiej drogówki.
Przypominamy, jeśli doszło do kolizji, w miarę możliwości powinniśmy usunąć pojazdy z jezdni i na poboczu poczekać na policję. A jeśli samochód jest tak zniszczony, że nie da się go zepchnąć, po prostu trzeba poczekać na mundurowych i lawetę. Oczywiście zupełnie inna jest sytuacja, gdy któryś z uczestników wypadku został ranny - wtedy zupełnie nie przejmujemy się tym, czy ruch jest zablokowany, udzielamy pierwszej pomocy rannemu bądź rannym i pod żadnym pozorem nie przesuwamy samochodów. Wcześniej oczywiście dzwonimy na 112 i czekamy na przyjazd służb.
Karol Surówka, jgk