W ruch poszły młoty i wiertarki - w Nowym Sączu przy Alejach Wolności demontowane są elementy pomnika Armii Czerwonej. Jak dowiedziała się reporterka Radia Kraków, po rozmowie z wojewodą małopolskim, taką decyzję podjęły władze Nowego Sącza.
Posłuchaj relacji Marty Jodłowskiej
Przy pomniku trwa demontaż niektórych elementów. W ruch poszły młoty i wiertarki. Zniknie płaskorzeźba, która mówi o walkach żołnierzy radzieckich i inskrypcje. Wszystko trafi do Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu. Cała bryła monumentu zostanie.
Pod pomnikiem zatrzymują się przechodnie. Reporterka Radia Kraków rozmawiała z wieloma osobami. Jedni znaleźli się tam zupełnie przypadkowo, inni dowiedzieli się, że taka akcja trwa i przyszli, by zobaczyć co się dzieje. Zdania na temat demontażu są podzielone. Jedni się cieszą a drudzy mówią, że monument stał przez tyle lat, więc powinien stać nadal.
Cała akcja, jak powiedział Jerzy Gwiżdż, wiceprezydent Nowego Sącza, jest po to, by zapobiec zapowiadanym na niedzielę wydarzeniom i by nie doszło do ewentualnych starć demonstrujących z policją.
Jerzy Bukowski z Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych cieszy się z tej decyzji. Jak powiedział w rozmowie z Radiem Kraków, to prawie w całości załatwia sprawę. "Odniesliśmy sukces, jako środowiska niepodległościowe, w walce z pozostałościami po komunizmie. Cieszę się, że władze Nowego Sącza poszły w końcu po rozum do głowy i pokazały, że nie jest im obca racja stanu. Teraz wojewoda powinien dokonać ekshumacji znajdujących sie tam szczątków. Władze Nowego Sącza muszą się zastanowić co zrobić z pozostałym monumentem bez znaków sowieckich. Nie ma sensu zostawiania go w tym miejscu w takiej formie" - podkreśla Bukowski.
Bukowski dodaje, że w tej sytuacji niedzielna demonstracja nie jest konieczna. Ale jeszcze nie wiadomo, czy zostanie odwołana.
Przypominamy: Działacze niepodległościowi samodzielnie rozbiorą pomnik Armii Czerwonej?
(Marta Jodłowska/ko)