Jak twierdzą mieszkańcy, ulewa trwała prawie godzinę i przez cały ten czas z nieba leciał grad wielkości piłeczek pingpongowych. Większość jabłek i śliw spadła z drzewa, a te które zostały są obite. Najwięcej uszkodzonych sadów jest w miejscowościach Czarny Potok, Olszany, Wolaki i Szczereż.
Posłuchaj sadowników
- Już rosyjskie embargo nie jest nam straszne, bo nie mamy czego sprzedać – mówią w rozmowie z reporterem Radia Kraków sadownicy. - Takiej nawałnicy dawno nie widzieliśmy. Teraz jest tu jedno wielkie pobojowisko. Musimy wyzbierać wszystkie owoce, żeby nie gniły i nie zakwasiły ziemi, i jak najszybciej sprzedać na przemysł, koncentraty. A tam cena jest katastroficzna: 15 gr za kilogram...
Sadownicy od rana zgłaszają szkody do Urzędu Gminy. Wkrótce w teren ruszy specjalna komisja, która liczyć będzie straty. Rolnicy mogą liczyć na częściowe rekompensaty z budżetu państwa i agencje restrukturyzacji i modernizacji rolnictwa.
Nie tylko Łącko, ale i Mszana Dolna zmaga się od rana ze skutkami gwałtownych nawałnic. W miejscowości nawałnica uderzyła dwukrotnie. Całą szerokością głównej ulicy miasta płynęły masy wody. Ucierpiała też linia kolejowa, po której z Chabówki w kierunku Mszany Dolnej kursuje pociąg retro.
(Bartosz Niemiec/Marta Jodłowska/ew)