Progi zwalniające podzieliły mieszkańców maleńkiej wsi Rytro na Sądecczyźnie. 60 z nich podpisało się pod petycją do wójta gminy z prośbą o montaż spowalniaczy na wąskiej i krętej ulicy Mikuty. Osiedlowa droga prowadzi do kościoła i szkoły, ale mało który kierowca uważa tam na ograniczenie prędkości do 30 km/h. W obawie przed tragedią część osób chce montażu progów, ale wielu mieszkańcom ten pomysł się nie podoba.
"Całe życie przeżyliśmy bez tych progów. To że ktoś raz na jakiś czas przejedzie tą ulicą to jedno. Ja te progi będę miała pod domem już cały czas. Na okrągło: zwalnianie, przyspieszanie, zwalnianie" - mówi Radiu Kraków jedna z mieszkanek Rytra, przeciwniczka pomysłu montażu progów zwalniających.
Nie brakuje jednak zwolenników pomysłu: "To boczna uliczka, gdzie dzieci chodzą do szkoły, ludzie do kościoła. Progi dałyby rezultat".
"Z różnych wypowiedzi wynika, że progi zwalniające powodują inne zagrożenie. Kierowcy najpierw gwałtownie hamują przed progiem, a potem nagle przyspieszają, by nadrobić stracony czas. Inna sprawa, to hałas i większe zanieczyszczenie powietrza spalinami" - mówi wójt Władysław Wnętrzak.
Wójt zlecił jednak drogowcom przygotowanie projektu montażu progów m.in. przy szkole i kościele. Koszt zadania oszacowano na ponad 25 tysięcy złotych. Decyzja o montażu jeszcze nie zapadła. Władysław Wnętrzak zwrócił się tymczasem do policji o częstsze patrole na ulicy Mikuty.
(Bartosz Niemiec/ew)
Obserwuj autora na Twitterze: