Choć Sylwester dopiero za niespełna dwa tygodnie, już w wielu miejscach ruszyła sprzedaż fajerwerków. Do schronisk trafiają też pierwsze psy, które spłoszone ich wybuchami, uciekły z domów. - Wybuch petardy dla psa, to tak jak dla człowieka wybuch bomby – porównuje Małgorzata Surowiak, wolontariusz w schronisku dla zwierząt w Wielogłowach koło Nowego Sącza.
Proszę tym biednym zwierzakom oszczędzić tych "atrakcji" - strzałów, które bardzo źle wpływają na system nerwowy. Zwierzęta mają nadwrażliwość słuchową, więc musimy im dawać przekąski ze środkami uspakajającymi - mówi Małgorzata Surowiak.
Przypominamy, że w miejscach publicznych puszczanie fajerwerków dozwolone jest tylko w Sylwestra i Nowy Rok. W przypadku złamania przepisów grozi grzywna w wysokości nawet do 500 złotych.
Bartosz Niemiec/bp