"Spisy wyborców są niewłaściwie zabezpieczone" - takie zgłoszenie otrzymała w piątek policja w Mszanie Dolnej. Funkcjonariusze postanowili interweniować w Urzędzie Miasta. Maria Zięba, dyrektor Delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Nowym Sączu potwierdziła nieprawidlowości. Spisy wyborców nie były zapakowane, ani nie miały pieczęci. Nie mam z tym nic wspólnego, w takiej formie dostarczyli je do nas członkowie obwodowych komisji – podkreśla burmistrz Mszany Dolnej Tadeusz Filipiak. Sprawą zajmie się prokuratura z Limanowej.
Całe zamieszanie miało miejsce w piątek wczesnym popołudniem. Gdy policja wkroczyła do komisji, udostępniono im 15 segregatorów ze spisem wyborców. Później dołączyli też przedstawiciele Delegatury Krajowego Biura Wyborczego. Jak się okazało - segregatory były niezapakowane, brakowało też pieczęci: - Wszystkie kartki zostały przeliczone, zapakowane, zapieczętowane i złożone w Archiwum Zakładowym Urzędu Miasta w Mszanie Dolnej. W chwili przybycia zastałam segregatory leżące na stole u pana burmistrza, kartki były wpięte w segregator, każdy arkusz był widoczny - mówi Maria Zięba, dyrektor delegatury.