Zaostrzający się spór we władzach Nowego Sącza może się zakończyć poważnym kryzysem. Spór toczy się wokół powołania nowego skarbnika miasta. Jego brak może doprowadzić nawet do wprowadzenia w mieście zarządu komisarycznego. Prezydent Ludomir Handzel zaproponował kandydatkę na to stanowisko, ale na wtorkowej sesji radni nie zgodzili się na głosowanie nad jej akceptacją.
Dlaczego stanowisko skarbnika jest tak ważne? Po pierwsze dlatego, że bez skarbnika miasto nie może funkcjonować. Bez jego podpisu wszystkie dokumenty finansowe są w świetle prawa nieważne. Po drugie w sytuacji, w jakiej teraz znalazł się Nowy Sącz, skarbnik miejski staje się zakładnikiem rywalizacji politycznej. Funkcja skarbnika jest jedyną w urzędzie, o której obsadzenie wnioskuje prezydent, ale zgodę musi wyrazić rada.
Tymczasem w radzie utworzyła się koalicja opozycyjna wobec prezydenta i od wyborów trwa próba sił. Z jednej strony prezydent postawił też radnych pod ścianą zgłaszając kandydaturę Renaty Serugi-Tokarz późnym popołudniem, na dzień przed sesją. Stąd tłumaczenie radnych, że nie mogą podejmować ważnej decyzji bez poznania kandydatki.
Z drugiej strony, radni zwlekając z decyzją, wystawiają na szwank interes miasta. Jak informował we wtorek wiceprezydent Artur Bochenek, na podpis skarbnika czekają dokumenty związane z decyzjami o wartości blisko 10 mln zł.
Na razie nikt nie wie kiedy możliwe będzie głosowanie w sprawie powołania skarbnika, ani czy kandydatura prezydenta zyska akceptację. W najgorszej wersji, brak decyzji przez pół roku oznaczać będzie wprowadzeniem w miescie zarządu komisarycznego.
(Sławomir Wrona/ko)