W Stóżach koło Grybowa odbyła się Biesiada u Bartnika. Imprezie towarzyszyła degustacja miodu, koncerty zespołów regionalnych i wykłady. Od ekspertów można się było dowiedzieć, dlaczego powinniśmy pomagać pszczołom.
Posłuchaj Janusza Kasztelewicza, prezesa Gospodarstwa Pasiecznego Sądecki Bartnik w Stróżach
Biesiada przyciągnęła głównie pszczelarzy oraz tych, którzy chcieliby w przyszłości nimi zostać. Impreza w Stóżach koło Grybowa jest dwudniowa. Na niedzielę zaplanowano wykłady i koncerty zespołów regionalnych. Gwiazdą niedzielnego wieczoru będzie "Kabaret pod Wyrwigroszem".
Jak mówi prezes Gospodarstwa Pasiecznego Sądecki Bartnik w Stróżach, Janusz Kasztelewicz, jest szansa, że po kilku latach zbiory miodu lipowego i najbardziej cenionego miodu spadziowego wreszcie będą obfite.
Miód spadziowy na terenie województwa małopolskiego, w szczególności zaś na sądecczyźnie, był pozyskiwany od niepamiętnych czasów. Od początku XX wieku w większości gospodarstw rolnych hodowano pszczoły.
Na terenie Sądecczyzny i w jej okolicach zlokalizowane są liczne pasieki, jak się szacuje pszczelarstwem zajmuje się ok. 5 tys. osób. Liczbę pszczelich rodzin szacuje się na 80 tys.
(Sławomir Wrona/ko)