Ostrą awanturą zakończyła się dyskusja o przyszłości Sandecji w nowosądeckim ratuszu. Prezydent Ludomir Handzel zwołał w poniedziałek nadzwyczajną sesję, na której chciał przyjęcia uchwały o kierunkach działań ratunkowych dla klubu. Radni większościowej koalicji PiS i klubu Wybieram Nowy Sącz nie przyjęli uchwały, zarzucając jej błędy formalne.
W uchwale prezydent zwrócił się do Rady o zgodę na poszukiwanie inwestora dla Sandecji, który przejmie sam klub lub oprócz przejęcia klubu zadeklaruje również wsparcie budowy stadionu. W trzecim punkcie prezydent zapowiadał, że w razie niepowodzenia tych poszukiwań, miasto będzie zmuszone ratować Sandecję kwotą półtora miliona złotych.
Jak jednak przekonywał wiceprzewodniczący Rady z klubu wybieram Nowy Sącz Krzysztof Głuc, prezydent nie potrzebuje zgody radnych na szukanie inwestorów. W jego ocenie nieprecyzyjny był też zapis dotyczący dodatkowych pieniędzy. Prezydent nie wskazał, czy mają być znalezione dzięki przesunięciom w budżecie, czy też będzie to dodatkowe zobowiązanie powiększające deficyt.
Ostatecznie radni nie przyjęli uchwały, odsyłając ją do dalszych prac. Po głosowaniu obecni na sesji kibice z okrzykami opuścili salę obrad w ratuszu. Wraz z nimi z sali wyszedł też prezydent Ludomir Handzel, apelując na koniec by nie uprawiać polityki kosztem Sandecji.
Przewodniczący Rady Iwona Mularczyk zapowiedziała natomiast, że zobowiązuje się do zorganizowania kolejnego spotkania w sprawie Sandecji także z udziałem kibiców.
(Sławomir Wrona/ko)