Przeszkoda nie do pokonania na dworcu kolejowym w Libiążu w powiecie chrzanowskim. Ze schodów prowadzących do kładki nad torami zniknęła jedna z szyn umożliwiająca wjazd wózkom. W rezultacie rodzice i dziadkowie wnoszą na rękach wózki wraz dziećmi lub proszą przechodniów o pomoc. Osoby z niepełnosprawnościami w ogóle nie mają szans wjechać po jednej szynie. Nawet rowery mają utrudnione zadanie, bo szyna zamontowana jest tak blisko barierki, że rower o nią zahacza. Jak rozwiązać problem?
Posłuchaj materiału Natalii Feluś.
"Logika nie do przyjęcia"
Mieszkańcom Libiąża nie mieści się w głowie, że nie mogą przejechać z wózkiem kładką dla pieszych nad torami:
Nie raz wynosiłem wózek. Z wnukami przechodziłem, to wózek trzymałem na jednym kółku. To jest absurd. Ludzie faktycznie muszą się siłować z wózkiem. Synowa z wnuczką pojechałaby pociągiem, ale nie może, ponieważ dziecko nie chodzi i nie ma jak się dostać do pociągu. Rower zahacza o balustradę, trzeba go pod kątem prowadzić. Logika tych, którzy to zrobili jest nie do przyjęcia
- skarżą się mieszkańcy i pytani na peronie podróżni.
Wiele osób z okolicznych domów obserwowało demontaż jednej z szyn, ale nikt nie spodziewał się, że tak już zostanie. Ludzie uważają, że druga szyna powinna zostać dołożona na wygodnej szerokości, a najlepiej byłoby zbudować przejście podziemne, jakich wiele na trasie Libiąż - Kraków.
"Absurdalna sytuacja"
Burmistrz Libiąża, Jacek Latko przyznaje, że sytuacja jest absurdalna:
W tej chwili musi być pomoc drugiej osoby, a ktoś może być samotny, więc jest to trudne. Oczywiście można korzystać z przejścia bezpośrednio przez tory, tylko trzeba 24 godziny wcześniej zgłosić to do PKP. Co jest absurdalne, bo przecież są różne sytuacje w życiu, które się zdarzają z godziny na godzinę i nie da się ich dzień wcześniej zaplanować
- zaznacza burmistrz.
Burmistrz od lat interweniuje w sprawie dworca, który według urzędników nie jest w pełni dostosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Czarę goryczy przelał ostatni remont, kiedy została zdjęta jedna z szyn, z której korzystały rodziny z dziećmi w wózkach
Na stacji Libiąż prowadzenie wózka dziecięcego po rynnach, które znajdowały się na biegach schodowych nie było w pełni bezpieczne. Utrudniało korzystanie z poręczy i zwiększało ryzyko potknięć na schodach oraz upadku z dużej wysokości
- mówi Dorota Szalacha z zespołu prasowego Polskich Linii Kolejowych.
Za stromo
Jacek Latko interweniował w tej sprawie do PKP i usłyszał, że schody są zbyt strome, by wprowadzać nimi wózek, dlatego - ze względów bezpieczeństwa - szyna została zdjęta.
Płozy dla wózków istniały przez lata i nagle się okazało, że to nie spełnia warunków bezpieczeństwa
komentuje burmistrz.
Sprawę opisał w listach do wojewody, posłów, Rzecznika Praw Obywatelskich, pełnomocnika ds. osób z niepełnosprawnościami. Niestety żadna z podjętych dotychczas interwencji nie przyniosła skutku. Na razie dobrego rozwiązania dla libiąskiego dworca nie ma.
PKP PLK zmodernizowały stację w Libiążu
Winda rozwiązaniem?
Dziś (26 stycznia) na miejscu był poseł Marek Sowa, który zwrócił uwagę, że brak zamontowanych na dworcu w Libiążu wind to wyniki zaniedbania.
Jeszcze dziś podejmę kolejną interwencję z wnioskiem o budowę wind
- zapowiada poseł.
Czy windy mogą rozwiązać problem na dworcu w Libiążu? Burmistrz zwraca uwagę, że są w Chrzanowie i Trzebini, dlaczego więc miałoby ich nie być w Libiążu? Latko chce o tym rozmawiać w ministerstwie infrastruktury, liczy na pomoc resortu.