Myślenice chcą budować schronisko dla zwierząt, ale mają problem z lokalizacją. Trzy zaproponowane miejsca na terenie gminy zostały oprotestowane przez okolicznych mieszkańców, mimo że wszystkie spełniają wymogi dotyczące odległości od domów i zakładów pracy.
Myślenice i sąsiednie samorządy mogą mieć wkrótce spory kłopot z bezdomnymi zwierzętami. Stowarzyszenie Przytul Sierściucha od przyszłego roku, po zmianie przepisów, nie będzie mogło prowadzić przytulisk dla psów i kotów w dotychczasowych miejscach. Konieczne jest znalezienie nowego, oddalonego o co najmniej 150 metrów od najbliższych zabudowań.
- Takie miejsca są, ale niestety, na schronisko nie zgadzają się mieszkańcy - mówi Dominika Bałuk-Cienkosz, szefowa stowarzyszenia - Zaraz jak tylko pojawia się propozycja lokalizacji, słyszymy i czytamy w internecie głosy sprzeciwu. Przy ostatnim z trzech miejsc, które nam zaproponowano, mieszkańcy przekonywali, że będzie hałas i brzydkie zapachy. Pierwszy dom stoi ponad 300 metrów od planowanej lokalizacji. A zapach? Zapraszamy do naszej Sierściuchowej Przystani. Przekonają się państwo, że nie śmierdzi - dodaje pani prezes.
Władze Myślenic raczej nie chcą wszczynać konfliktu z mieszkańcami. Pomysł jest zresztą taki, by w budowę schroniska zaangażowały się wszystkie gminy z terenu powiatu myślenickiego.
- Liczymy na zaangażowanie gmin, bo one także korzystają z pomocy stowarzyszenia - zaznacza burmistrz Myślenic Jarosław Szlachetka - Oczekujemy, że one także zaangażują się w poszukiwanie miejsca, które zaakceptują zarówno wolontariusze, jak i mieszkańcy.
Stowarzyszenie "Przytul Sierściucha" prowadzi dwa przytuliska: dla psów i kotów. W jednym i drugim miejscu przebywa regularnie ponad 30 bezdomniaków. Wolontariusze wyłapują zabłąkane psy i koty (ale nie tylko, bo trafiają im się także dzikie zwierzęta), poszukują właścicieli, przeprowadzają też interwencje tam, gdzie stworzeniu dzieje się krzywda. We współpracy z klinikami weterynaryjnymi zajmują się też leczeniem. Utrzymują się z dotacji gminy i zbiórek.
Gminy z terenu powiatu nie muszą dzięki temu angażować schronisk, z którymi mają podpisane umowy. Zajęcie się jednym zwierzęciem przez schronisko to koszt nawet kilku tysięcy złotych.
Od nowego roku jednak, po wejściu w życie nowych przepisów, stowarzyszenie nie będzie mogło już prowadzić ani "Sierściuchowej Przystani", ani "Kociego Zakątka". Oba miejsca nie będą spełniać wymogów związanych z odległością od zabudowań.
W listopadzie wolontariusze organizują więc w Myślenicach wielką akcję adopcyjną. Chcą znaleźć nowe domy dla czworonożnych podopiecznych. W dniach 7-8 listopada od 10:00 do 16:00 chętni do adopcji mogą przyjechać do Myślenic, do "Sierściuchowej Przystani" przy ul. Burmistrza Marka 9 i do "Kociego Zakątka" przy ul. 3. maja 68. Kolejne takie "dni otwarte" planowane są w Święto Niepodległości i kolejny weekend, czyli 14-15 listopada.
- Wszystkie nasze psy i koty są w pełni gotowe do adopcji, wystarczy dobrać charakter właściciela i warunki do temperamentu zwierzęcia - przekonuje Dominika Bałuk-Cienkosz - Nie wyobrażamy sobie, by te zwierzaki trafiły do schronisk. Nie po to nasi wolontariusze przez lata angażują swój czas w spacery, zabawę, w socjalizację naszych podopiecznych, żeby nie mogły znaleźć prawdziwego domu.
Równocześnie stowarzyszenie cały czas liczy na przełom w sprawie budowy schroniska. Szacowany koszt to ok. 2 miliony złotych. Gdyby chętne gminy poskładały się na kwotę, żadna z nich nie odczułaby tego mocno w swoim budżecie.
Trzeba też oczywiście przekonać mieszkańców. Tylko tyle i aż tyle.