Wtorek, 27 paź 4 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Zarzuty mobbingu w chrzanowskiej spółdzielni. Byli pracownicy mówią o krzykach, przekleństwach i zastraszaniu

Krzyki, oskarżenia o podsłuchiwanie pod gabinetem, rzucanie marynarką, przekleństwa – grupa byłych pracowników oskarża prezesa Powszechnej Spółdzielni Mieszkaniowej w Chrzanowie o mobbing. Prezes Kamil Rembiecha odpiera zarzuty i podkreśla, że kierowanie zespołem blisko 190 osób jest trudne, ale jego działania nie mają charakteru mobbingowego.

Zarzuty mobbingu w chrzanowskiej spółdzielni. Byli pracownicy mówią o krzykach, przekleństwach i zastraszaniu
Fot. Natalia Feluś

Posłuchaj materiału Natalii Feluś

Siedmiu byłych pracowników zdecydowało się opowiedzieć Radiu Kraków swoje historie. Wszyscy poprosili o modyfikację głosu, by nie zostać rozpoznanymi. Choć nie są już związani zawodowo ze spółdzielnią, wciąż obawiają się konsekwencji.

"Nie dało się już wytrzymać tej atmosfery"

Według relacji rozmówców, napięta atmosfera doprowadziła część zespołu do rezygnacji z pracy. Jedna z kobiet, zwolniona trzy lata temu, mówi, że była fałszywie oskarżana o działania, których nie popełniła. Choć próbowała wrócić do pracy z pomocą prawnika, nie zdecydowała się na sprawę sądową – świadkowie bali się zeznawać. Twierdzi, że temat ucichł na kilka lat, aż do momentu, gdy okazało się, że liczba byłych pracowników w podobnej sytuacji wzrosła do około 30 osób.

Inna była pracownica wspomina, że przyszła do pracy i miała zablokowany komputer, co uniemożliwiało wykonywanie obowiązków. Relacjonuje, że była świadkiem gnębienia innych pracowników. Jej zdaniem szukanie błędów na siłę, donoszenie i atmosfera podejrzliwości sprawiały, że nie dało się dłużej pracować w takich warunkach.

Dodaje, że razem z koleżanką zostały posądzone o podsłuchiwanie pod drzwiami gabinetu prezesa. Wtedy – jak mówi – zaczął na nią wrzeszczeć i przeklinać.

Stałam i płakałam. Usłyszałam, że mam natychmiast składać wypowiedzenie

– wspomina.

Zdaniem jednego z wieloletnich pracowników prezes zamiast budować zespół, zarządzał przez strach. Jak twierdzi, w ciągu kilku lat odeszło około 30 osób – nie dlatego, że byli słabi, lecz dlatego, że nie mogli znieść atmosfery.

Prezes odpowiada: „Nie było mobbingu”

Prezes spółdzielni, Kamil Rembiecha, zaprzecza doniesieniom o kilkudziesięciu odejściach. Tłumaczy, że spółdzielnia rozstała się z trzema pracownikami umysłowymi, pięciu odeszło z własnej woli, a wśród pracowników fizycznych rotacja jest – jego zdaniem – naturalnie wysoka, choć nie podaje konkretnych danych.

Zapewnia, że odbywał rozmowy z pracownikami, a ich efektywność oceniał głównie przez pryzmat wyników finansowych spółdzielni. Dodaje, że powodem rozstań było – według niego – niewłaściwe gospodarowanie pieniędzmi, za które odpowiadają pracownicy, zwłaszcza ci na stanowiskach kierowniczych, zgodnie ze swoim zakresem obowiązków.

Jeden z byłych, dziś już emerytowanych, pracowników, który przepracował w spółdzielni 37 lat za kadencji trzech różnych prezesów, mówi, że przy próbach wyrażenia własnego zdania pracownicy byli przekrzykiwani. Tłumaczy, że próby tłumaczenia czegokolwiek kończyły się awanturą i rzucaniem marynarki po gabinecie. Według jego relacji prezes nieustannie podejrzewał swoich podwładnych o kłamstwa, spiski i próby oszustwa. – Odchorowałem to – trzy miesiące leki przeciwko depresji – mówi.

Podobne doświadczenia mają także inni byli pracownicy. Część z nich przyznaje, że obawiali się nawet wizyt prezesa w swoich miejscach zamieszkania.

Sprawa trafi do sądu?

Prezes Rembiecha zaznacza, że w spółdzielni nadal pracuje ponad 190 osób, które – jak zapewnia – są "w dobrej kondycji psychicznej, fizycznej i ekonomicznej". Podkreśla, że żadne postępowanie sądowe dotyczące mobbingu się nie toczy, choć przyznaje, że wpłynął do niego wniosek o zadośćuczynienie.

Byli pracownicy nie wykluczają pozwu zbiorowego. Decyzję uzależniają od dalszego rozwoju sytuacji.

27 czerwca odbędą się wybory do rady nadzorczej spółdzielni. To jej członkowie zdecydują o wyborze nowego prezesa.

Komentarze

Powiązane

  • Teatr Bagatela – walka o sprawiedliwość trwa już 4 lata. Co dalej?

    Sylwia Paszkowska

  • Trwają prace nad nową definicją mobbingu. PIP komentuje: „Nie mamy skutecznych narzędzi do walki”

    Jacek Bańka

  • Koniec problemów z odpadami w Chrzanowie. Od czerwca rusza tymczasowy PSZOK

    Natalia Feluś

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Kino czyli środek pomocniczy dla badaczy, a zwłaszcza dla fizjologów. 130 lat od pierwszej krakowskiej projekcji

  • Domowa strefa relaksu na zimę - sauna, wanna spa w ogrodzie czy łazienka z hydromasażem?

  • W jakim czasie zwracają się szkolenia z gospodarki magazynowej?

  • Najciekawsze książki z literatury pięknej – co warto przeczytać?

  • Waloryzacja świadczenia pośmiertnego z ubezpieczenia renty odroczonej

  • Dlaczego ser w plastrach tak szybko się poci i jak temu zapobiec