W ostatnich latach coraz częściej mówi się o nadużyciach w środowisku teatralnym, gdzie hierarchiczne relacje i presja zawodowa sprzyjają wykorzystywaniu władzy. Głośnym tego przykładem jest sprawa Teatru Bagatela – od 2021 roku toczy się proces przeciwko byłemu dyrektorowi, oskarżonemu o molestowanie seksualne i mobbing. Przemoc w środowiskach artystycznych jest również tematem książki Igi Dzieciuchowicz „Teatr. Rodzina patologiczna" – pierwszego tak wstrząsającego reportażu, który odsłania nadużycia w polskich szkołach aktorskich i teatrach. Sylwia Paszkowska rozmawiała z Wojciechem Nartowskim, adwokatem reprezentującym pokrzywdzone pracownice Teatru Bagatela, oraz Iwoną Anną Wiśniewską – psychoterapeutką, psycholożką i seksuolożką z ponad 27-letnim doświadczeniem w pracy z osobami doświadczającymi przemocy.
Sprawa Teatru Bagatela
W 2021 roku rozpoczął się proces byłego już dyrektora Teatru Bagatela, oskarżonego o nadużycia seksualne i mobbing. Sprawa ta stała się jednym z najgłośniejszych przypadków przemocy w polskim teatrze, a mimo upływu czterech lat proces nadal się nie zakończył.
W tej sprawie było wielu świadków do przesłuchania, mnóstwo terminów rozpraw. W najbliższym tygodniu będziemy mieć kolejny termin, gdzie być może pojawią się wnioski dowodowe, tym razem obrony – mówi Wojciech Nartowski.
Większość ofiar przemocy w teatrze przez wiele lat nie zgłaszała nadużyć. Iwona Anna Wiśniewska tłumaczy, że powody są złożone:
Strach przed konsekwencjami był ogromnym obciążeniem. Kolejnymi trudnościami były wstyd i stygmatyzacja. Z jednej strony wiele osób gratulowało ofiarom odwagi, ale równocześnie spotkały się z oskarżeniami i wyśmiewaniem. Dodatkowo dochodziła normalizacja zachowań opresyjnych. Nikt nie tłumaczył, gdzie mają szukać pomocy, bo brakowało jasnych procedur mówiących o tym, że to co się dzieje jest przestępstwem. Ale najważniejsza była niepewność tego, co je czeka – mówi Iwona Anna Wiśniewska.
W placówkach kulturalnych przemoc nierzadko przyjmuje formę psychicznej manipulacji. Ofiary często pozostają w toksycznym środowisku, bojąc się utraty zatrudnienia i trudności w znalezieniu nowej pracy.
Rozmawiając o przemocy przede wszystkim należy zwrócić uwagę na to, co jest domeną terapeuty – trzeba nauczyć ofiarę przemocy mówić, a potem adwokat może nauczyć ofiarę przemocy zeznawać. Jeżeli nie opiszemy świata wokół siebie, to jesteśmy bezbronni. Często o przemocy czy o znęceniu mówi się, że to jest przestępstwo, którego nie ma – mówi Wojciech Nartowski.
Problem ten szczególnie dotyka kobiet, które wraz z wiekiem stają się mniej widoczne na scenie. Ról dla dojrzałych aktorek jest mało, a dla starszych – praktycznie brak. To stawia je w trudnej sytuacji zawodowej, zmuszając do kompromisów i podporządkowania, by móc dalej pracować. Iwona Anna Wiśniewska zwraca również uwagę na wszechobecny kult ciała:
Będę podporządkowana, bo chcę zaistnieć. Bo jeżeli nie jestem w teatrze, to mnie nie ma. Ale jakim kosztem? Przecież one były odsuwane, musiały się wykazać, żeby w ogóle zaistniały. A potem? Przestawały grać, mimo że były doskonałymi aktorkami. Tłumaczenie tego tylko wiekiem jest bardzo, bardzo niesprawiedliwe.
Wsparcie ofiar i trauma długotrwałego procesu
Rozmawiając o sprawie teatru eksperci zgodnie wskazują na szerszy problem, który jest obecny w całej polskiej kulturze i społeczeństwie. Przemoc, nie tylko fizyczna, ale również psychiczna i seksualna, stanowi ogromny problem, który jest częścią różnych struktur społecznych.
Przemoc to polska choroba społeczna, narodowa. Media, uczelnie, inne placówki – wszędzie tam, gdzie jest hierarchia, pojawia się przemoc – mówi Wojciech Nartowski.
Środowisko artystyczne jest szczególnie podatne na nadużycia władzy, które mogą występować w relacjach między reżyserami a aktorami. Wiśniewska przypomniała, że przemocy uczy się już w szkołach artystycznych, gdzie twórcy mogą wykorzystać swoją pozycję, by wymusić na aktorach przeżywanie emocji. Aktorzy są często zmuszani do upokorzeń w ramach przygotowań do roli, co powoduje, że ich granice emocjonalne i fizyczne zostają przekraczane. W takich przypadkach przemoc jest subtelna, ale nie mniej brutalna w swoich konsekwencjach.
Walka z przemocą nie kończy się w momencie zgłoszenia sprawy do sądu. To proces, który wymaga od ofiar ogromnej odwagi, by po pierwsze zacząć opowiadać swoją historię, a po drugie stawić czoła nie tylko sprawcy, ale i systemowi, niejednokrotnie obarczającemu ofiarę odpowiedzialnością za to, co się wydarzyło. Psychoterapeutka Iwona Anna Wiśniewska, która pracowała z pokrzywdzonymi, podkreśliła, jak trudny i bolesny jest proces terapeutyczny dla ofiar przemocy seksualnej i psychicznej. Często ofiary, mimo że decydują się na zgłoszenie przemocy, doświadczają kolejnej wiktymizacji – związanej z długotrwałym procesem sądowym. Ofiary przez wiele lat zmagają się z pytaniem, czy ich walka o sprawiedliwość była warta poświęceń.
(Cała rozmowa do posłuchania)