Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Łukasz Franek zabiera głos w sprawie swojego odwołania. "Poparcie pracowników było dla mnie największa laurką"

Były już dyrektor Zarządu Transportu Publicznego Łukasz Franek otrzymał telefon od prezydenta Aleksandra Miszalskiego z informacją o zwolnieniu 11 lutego w środę. Był wtedy na urlopie, na feriach z dziećmi. Wypowiedzenie dostał do ręki tydzień później, 18 lutego. Podczas nieobecności list poparcia dla Franka napisały krakowskie organizacje działające na rzecz transportu. Kilka dni później swój własny list w obronie dyrektora podpisało ponad 160 pracowników ZTP. Nie zmieniło to jednak decyzji prezydenta. Po powrocie z urlopu Łukasza Franka przywitano w pracy oklaskami. Będzie szeregowym pracownikiem jeszcze przez trzy miesiące, ze względu na okres wypowiedzenia. Były dyrektor w rozmowie z Radiem Kraków mówi, że pogodził się ze zwolnieniem, ale nie kryje emocji i wzruszenia.

Łukasz Franek zabiera głos w sprawie swojego odwołania. "Poparcie pracowników było dla mnie największa laurką"
Jeden z wyrazów poparcia pracowników dla Łukasza Franka

Jak przedstawia się Pan dziś – jako szeregowy urzędnik?

Wczoraj ktoś zwrócił się do mnie „Panie Łukaszu” i to było miłe. A tak zupełnie poważnie - jako pracownik. Po prostu.

Łukasz Franek odwołany z funkcji dyrektora nadal pracuje w ZTP. Ma trzymiesięczne wypowiedzenie

Ola Sobczak

Jak pan jako pracownik czuje się z tym, co się wydarzyło? Był urlop, telefon w trakcie urlopu, sporo kontrowersji.
Myślę, że taka jest kolej rzeczy. To było 10 lat pracy. Udało się zrobić bardzo dużo i jestem dumny z firmy, z zespołu, z ludzi, z którymi współpracowałem. Prezydent jest pracodawcą i realizuje swoją politykę kadrową. Rolą pracownika nie jest ocenianie tych decyzji, tylko podporządkowanie się im. Jest decyzja – ja się jej podporządkowuję. Patrzę spokojnie w przyszłość i myślę o nowych wyzwaniach.

Na razie zostaje pan w urzędzie ze względów formalnych.
Tak. Obowiązuje trzymiesięczny okres wypowiedzenia. Jest wiele spraw do zamknięcia. To zbyt duży obszar działania, by jednego dnia – jeszcze pierwszego po urlopie – zrobić „cięcie brzytwą”. To byłoby niekorzystne dla funkcjonowania jednostki. Dlatego obowiązki będą przekazywane stopniowo. Dyrektorem już nie jestem, ale są zobowiązania, spotkania i projekty, które trzeba dokończyć i przekazać następcom.

Kto obecnie pełni obowiązki dyrektora?
Dotychczasowy zastępca.

Po ogłoszeniu decyzji pojawiły się listy poparcia - od organizacji transportowych i od pracowników. To była duża fala wsparcia.
To bardzo miłe, zwłaszcza że w publicznej dyskusji wokół mojego nazwiska nie brakowało złych emocji. Byłem pozytywnie zaskoczony skalą wsparcia i merytoryczną oceną tego, co udało nam się zrobić. Moją rolą było zarządzanie zespołem, który te projekty realizował. Reakcja pracowników była dla mnie ważna - pracowaliśmy w formule partnerskiej, zżyliśmy się przez lata, budowaliśmy tę instytucję od początku.

Uważam - to oczywiście subiektywna ocena - że osiągnęliśmy bardzo dużo. Jesteśmy dobrze oceniani w kraju przez inne zarządy transportu, zarówno pod kątem projektów, jak i codziennego zarządzania, nie tylko transportem zbiorowym. Dzięki współpracy w ramach europejskich struktur mamy możliwość porównywania się z innymi i wypadamy naprawdę dobrze. Taka zmiana zawsze wywołuje emocje. Dla mnie ta fala wsparcia to najwyższa laurka za wspólną pracę.

Zgodzi się pan z opinią, że w całej tej referendalnej atmosferze został pan wystawiony na pierwszy ogień?
Nie komentuję tego. To są decyzje, którym trzeba się podporządkować. Od początku podejmowaliśmy trudne tematy - jak Strefa Czystego Transportu czy inne projekty budzące kontrowersje. Ktoś musiał je realizować w mieście. Nigdy nie baliśmy się wyzwań, więc przyjmujemy też wszystkie konsekwencje, które się z tym wiążą.

Łukasz Franek: Nie da się nie wdrożyć Strefy Czystego Transportu

Bartłomiej Ziaja

Jest jeden zasadniczy plus - kolejne decyzje transportowe nie będą już opatrywane pana nazwiskiem.
Tak, teraz będę mógł być obserwatorem. Życzę następcy - lub następczyni - jak najlepiej. Otrzyma świetny zespół, który ma jeszcze wiele do zrobienia i sporo ambitnych projektów przed sobą. Nie mam w sobie złych emocji. Na pewno będzie więcej komfortu w patrzeniu z boku, bez konieczności firmowania wszystkiego twarzą i nazwiskiem.

Dziesięć lat to też ogromny bagaż doświadczeń.
Ogromny. Czasem żartowano, że jestem aktywistą. Jeśli tak, to teraz aktywistą z bardzo dużym bagażem wiedzy.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Dyrektor ZIS zwolniony w trybie natychmiastowym. Powodem była sprawa Mais Group?

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem