Trzeci podejrzany o udział w napadzie na sklep jubilerski Limanowej usłyszał zarzuty i trafił do aresztu. Przypomnijmy, w ubiegły piątek ze sklepu zniknęły 133 złote łańcuszki warte ponad pół miliona złotych. Złodzieje uciekli do Krakowa, a ich wspólnik miał zatrzeć ślady - wywiózł do lasu i podpalił jubilerskie metki oraz ekspozytory, z których zerwano kosztowności.
Posłuchaj co mówi prokurator Sławomir Wojcieszak z Prokuratury Rejonowej w Limanowej
- Udało się ustalić okoliczności, iż trzecia z zatrzymanych osób miała udział w całym procederze. Ona przejęła pozostałości po wyrobach jubilerskich, udała się do lasu i tam spaliła te pozostałości. Są świadkowie tego, jest monitoring - mówi prokurator Sławomir Wojcieszak z Prokuratury Rejonowej w Limanowej.
Wszyscy trzej podejrzani, mieszkańcy powiatu nowosądeckiego w wieku 20 i 39 lat, najbliższe trzy miesiące spędzą w tymczasowym areszcie. Za kradzież zuchwałą mienia znacznej wartości grozi do 10 lat więzienia, a za zacieranie śladów - do 5 lat.
Śledczy nie wykluczają kolejnych zatrzymań w tej sprawie.
Kradzież biżuterii wartej blisko 600 tys. zł. Cztery osoby zatrzymane