Po intensywnych opadach z końca ubiegłego tygodnia na całej Sądecczyźnie uaktywniają się osuwiska. W kilku miejscach już zamknięto drogi, od piątku trzeba było też ewakuować blisko 30 osób z budynków mieszkalnym, którym zagrażają osuwające się zbocza. Niebezpiecznie jest także w zachodniej Małopolsce. W Stryszawie osuwająca się ziemia zniszczyła niezamieszkany drewniany dom i zagroziła dwóm budynkom. Ewakuowano sześć osób.
Posłuchaj relacji Sławomira Wrony z Nowego Sącza
Jak uczy doświadczenie z lat ubiegłych, w najbliższych dniach osuwisk może jeszcze przybyć. Nasiąknięty grunt może się zacząć przesuwać nawet kilka dni po ustaniu opadów. Najbardziej niepokoją zapowiedzi burz z przejściowymi, ale intensywnymi opadami. Zagrożenie dotyczy także dróg.
Przeczytaj:Mężczyzna, który wpadł do Bystrzanki pozostaje w stanie śpiączki
W przysiółku Facimiech koło Rytra w gminie Stary Sącz osuwisko zagraża 3 budynkom. Pojedyncze budynki zagrożone są też w Nawojowej, Chomrzyskach i w Piwnicznej Zdroju. Już teraz z powodu osuwisk zamknięta jest droga powiatowa Bukowiec – Niecew. Ruch wahadłowy wprowadzono natomiast na drodze powiatowej Przydonica – Miłkowa. Groźnie wygląda też sytuacja w Królowej Górnej, gdzie osunął się fragment zbocza poniżej nasypu, którym biegnie linia kolejowa z Nowego Sącza w kierunku Tarnowa. Tam jeden z dwóch torów został wyłączony z ruchu.
W Osielcu niedaleko Jordanowa ziemia osunęła się na drogę i uszkodziła dom. W niedzielę nadzór budowlany zakazał jego użytkowania. Strażacy ewakuowali dwie mieszkające w nim osoby i zwierzęta z gospodarstwa. Dodatkowo w trzech miejscach w powiecie suskim ziemia osunęła się na lokalne drogi. Jednak teraz wszystkie główne trasy są przejezdne.
Tymczasem Małopolska powoli zaczyna liczyć straty po ulewach. W niektórych miejscach woda jeszcze opada, dlatego dokładny bilans strat będzie znany najwcześniej pod koniec tygodnia. Poszkodowane gminy i mieszkańcy będą mogli liczyć na pomoc rządu. "To wszystko zależy od skali zniszczeń" - mówi Jan Brodowski z Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Posłuchaj Jana Brodowskiego
Jeśli chodzi o mieszkańców, którym woda wyrządziła szkody, muszą się oni najpierw zwrócić do ośrodka pomocy społecznej, jeśli nie są w stanie sami pokryć strat. Dopiero kiedy gmina nie będzie mogła im pomóc, można zwrócić się o wsparcie do rządu. Cała procedura może potrwać kilka miesięcy. Nie wiadomo też, jak duża to będzie rządowa pomoc, bo jak podkreślają urzędnicy - tym razem nie mieliśmy do czynienia z powodzią taką jak w 2010 czy 1997 roku.
(Sławomir Wrona/Marek Mędela/Maciej Skowronek/ko)