Specjalne znaki ostrzegawcze przed dorożkami mają stanąć przy wjeździe do Zakopanego. Władze miasta chcą w ten sposób przypomnieć kierowcom, że na drogach są również inni użytkownicy. W stolicy Tatr dorożek jest sporo. W samym mieście jest ich zarejestrowanych 70, a codziennie do Zakopanego wjeżdżają jeszcze fiakrzy z pobliskich miejscowości, aby wozić turystów.
To powoduje na wielu drogach utrudnienia i korki co z kolei u kierowców wywołuje różne reakcje. Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego podkreśla, że dorożki na drogach to specyfika miasta, którą trzeba zaakceptować. "Chcemy oznakować miasto, żeby kierowcy wiedzieli, że na terenie gminy są zaprzęgi konne. Kierowca musi wiedzieć, żeby zwrócić na to uwagę" - tłumaczy w rozmowie z Radiem Kraków Solik.
Niektórzy kierowcy postulują aby trasy dorożek wożących turystów ograniczyć do części ulic Zakopanego. Goście bardzo często wybierają jazdę zaprzęgiem konnym, aby w spokoju zobaczyć zabytki stolicy Tatr, a to powoduje, że dorożka porusza się z niewielką prędkością i często staje. To z kolei powoduje korki na i tak zatłoczonych drogach.
(Przemysław Bolechowski/ko)