Przed Uniwersytetem Rolniczym w Krakowie odbył się strajk studentów biotechnologii. Protestowali przeciwko zmianom, które chce wprowadzić uczelnia. Ta zamierza przenieść ich kierunek na inny wydział.
"Biotechnolog, nie ogrodnik" i "Umów należy dotrzymywać" - takie hasła pojawiły się na transparentach przygotowanych przez studentów biotechnologii Uniwersytetu Rolniczego, którzy protestowali przed gmachem uczelni. Teraz biotechnologia jest prowadzona przez Jednostkę Międzywydziałową, w przyszłości ma być na Wydziale Biotechnologii i Ogrodnictwa. Studenci są oburzeni, twierdzą, że to zmniejszy ich szansę na rynku pracy.
- Trudniej będzie nam znaleźć pracę, gdyż na naszych dyplomach będzie dopisek, że jesteśmy z wydziału Biotechnologii i Ogrodnictwa, co potencjalnym pracodawcom może sugerować, że jesteśmy wykształceni w biotechnologii roślinnej, a my jesteśmy też wykształceni w biotechnologii zajmującej się zwierzętami, technologią żywności i ochroną środowiska - powiedział Radiu Kraków jeden z protestujących studentów.
Władze uczelni argumentują, że zmiana jest konieczna, by można było otworzyć studia doktoranckie na biotechnologii. Na studiach międzywydziałowych nie jest to możliwe, bo nie ma jednostki, która mogłaby je poprowadzić. Prorektor do spraw studenckich - profesor Sylwester Tabor zapewnił jednak, że trwają negocjaje i prawdopodobnie nowe zasady będą dotyczyć kolejnych roczników. Studenci, którzy zaczęli studia, ukończą je w Jednostce Międzywydziałowej.
Prorektor dodał też, że przeniesienie kierunku na Wydział Ogrodnictwa nie oznacza, że zmieni się program studiów: „Nadal będzie on realizowany przez cztery jednostki. Ktoś chyba zbyt dużą wagę przykłada do dokumentów, a mniejszą do wiedzy, umiejętności i kwalifikacji” - powiedział profesor Sylwester Tabor.