Zgodnie z tradycją, w oktawę święta Bożego Ciała, Lajkonik maszerował od klasztoru Norbertanek do Rynku Głównego. Harcował, rozdawał ciosy buławą, a na zakończenie przyjął tradycyjny haracz z rąk prezydenta miasta.
Posłuchaj materiału Dominiki Baraniec
O lajkonikowe harce od wielu lat dba w Krakowie Muzeum Historyczne i jego dyrektor Michał Niezabitowski. "Chcielibyśmy znaleźć sposób na przywrócenie Lajkonikowi rangi imprezy, która integruje wokół tego wydarzenia wszystkich mieszkańców Krakowa. Tak było w XVIII i XIX wieku. W tej chwili mamy wrażenie, że Lajkonik przechodzi przez miasto, ale nie zawsze jest zauważany" - mówi dyrektor.
Swoje harce lajkonik rozpoczął w południe na Zwierzyńcu. Ulicą Kościuszki przejdzie na dziedziniec klasztoru Sióstr Norbertanek, gdzie wykona pierwszy tradycyjny taniec z chorągwią, przedstawiający najazd tatarski. Później z okolicznych sklepów i od kupców zbierał tradycyjny haracz. Spotkał się też z mieszkańcami na Skwerze Konika Zwierzynieckiego i ulicą Zwierzyniecką przemaszerował przed Filharmonię, gdzie wykonał drugi taniec.
Warto wyjść na trasę Lajkonika, bo prawdziwego można spotkać tylko raz w roku. Tylko w ten szczególny dzień uderzenie jego buławy przynosi szczęście.
Osobą, która wciela się w postać lajkonika jest pan Zbigniew Glonek. W tym roku robi to już po raz trzydziesty pierwszy.
Wcześniej, przez 17 lat, grał jednego z ok. 30 włóczków z orszaku Lajkonika. „Chciałbym dożyć swojego 50. pochodu Lajkonika, za dwa lata” – powiedział Zbigniew Glonek, emerytowany inspektor w Miejskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji w Krakowie.
Strój krakowskiego Lajkonika, zaprojektowany przez Stanisława Wyspiańskiego, waży ok. 40 kg. W oktawę Bożego Ciała jeździec dźwiga go niemal przez cały dzień, niezależnie od pogody. Zbigniew Glonek pytany o przygotowania do pochodów odpowiedział, że aktywność fizyczna pozwala mu utrzymać sprawność i w dobrej kondycji harcować po mieście. Pan Zbigniew gimnastykuje się, biega, jeździ na rowerze, uprawia nordic walking, pływa, spaceruje.
Wieczorem Lajkonik dotarł do Rynku Głównego. Na scenie pod wieżą ratuszową odbył się pokaz bitwy w wykonaniu orszaku Lajkonika oraz finałowy taniec i odebranie „haraczu” z rąk prezydenta miasta. Lajkonik z prezydentem miasta wzniósł toast za pomyślność krakowian i wykona taniec „Urbem salutare” (Pokłon miastu). Potem Lajkonik rozmawiał też z krakowskimi kwiaciarkam. Na scenie pod wieżą ratuszową odbyło się przedstawienie „Tajemniczy konik z Kazimierza - opowieść z czasów króla Stasia”.
Przed 230 laty w Krakowie można było zobaczyć, oprócz tradycyjnego Lajkonika, jeszcze jednego jeźdźca na sztucznym koniu. Było to możliwe podczas widowiska, które przedstawiła społeczność żydowska z miasta Kazimierz przy Krakowie z okazji przybycia króla Stanisława Augusta Poniatowskiego 16 czerwca 1787 r. „Spektakl opowie o koniku – żydowskim, który również harcował po Krakowie, jednak nie jest tak znany jak nasz zwierzyniecki. Spektakl pokaże wymianę międzykulturową, relacje pomiędzy społecznością chrześcijańską a żydowską w dawnym Krakowie” – powiedział PAP Andrzej Szoka z Muzeum Historycznego Miasta Krakowa (MHK), organizującego pochody Lajkonika.
Przedstawienie „Tajemniczy konik z Kazimierza” będzie można obejrzeć ponownie w sobotę, przed Starą Synagogą na krakowskim Kazimierzu.
Podczas tegorocznego pochodu zobaczyć można dwa nowe stroje włóczków. Nawiązują one do historycznego ubioru starszyzny włóczków krakowskich, który znany jest z XVIII-wiecznych opisów i XIX-wiecznej ikonografii.
(Justyna Nowicka/Dominika Baraniec/PAP/ko)