Ulicami Krakowa przeszedł VI Marsz Nadziei i Życia. Jego organizatorzy apelują o wyrażanie woli oddania szpiku kostnego. Jego przeszczep to często jedyny ratunek dla chorych np. na białaczkę
Akcja rozpoczęła się w sobotę o godzinie 14 w krakowskim Urzędzie Miasta. Tam artyści - Maja Ostaszewska, Urszula Grabowska, Małgorzata Kalicińska, Tadeusz Huk oraz Błażej Peszek - czytali listy napisane przez osoby chore na białaczkę i inne nowotwory. Opowiadały w nich o swoich marzeniach. - To było bardzo wzruszające . Zwłaszcza, że były to listy napisane przez dzieci - powiedziała w rozmowie z Radiem Kraków Maja Ostaszewska.
Spod magistratu marsz przeszedł przy dźwiękach muzyki na Rynek Główny. Wiele osób zadbało o jakiś zielony akcent na swoim ubiorze. Zielony, bo - jak przypominają organizatorzy - to kolor nadziei. Pod Wieżą Ratuszową odbywały się występy dzieci i młodzieży. Po nich artyści czytali kolejne listy od chorych osób, a potem wszyscy razem wypuścili w niebo setki zielonych balonów. - Wasze marzenia szybują do nieba - mówiła wzruszona Małgorzata Kalicińska, kiedy wypuszczała balon z przywiązanymi do niego listami.
Akcję zorganizowała fundacja Podaruj Życie. Jej założycielką i szefową jest Urszula Smok. Sama kiedyś zachorowała na białaczkę, ale żyje dzięki przeszczepowi szpiku kostnego. Kiedy wyzdrowiała, postanowiła pomagać innym.
Fundacja wspiera osoby chore m.in. na białaczkę. Promuje też oddawanie szpiku kostnego, który często bywa ostatnią deską ratunku dla osób chorych. W Polsce średnio co półtorej godziny ktoś dowiaduje się, że zachorował na białaczkę lub inną chorobę układu krwiotwóczego. Daje to około sześciu tysięcy zachorowań rocznie.
mj