Tym razem w rejonie Zawratu mrok zastał grupę siemiu osób. Turyści byli zupełnie nieprzygotowani do powrotu w takich warunkach.
Nie mieli ani latarek, ani tak zwanych czołówek, a szlak oświetlali sobie... komórkami. Ze względu na trudny teren poprosili o pomoc ratowników TOPR i ci sprowadzali pechowych turystów przez sporą część nocy. Piotr Bednarz dyżurny ratownik TOPR podkreśla, że to kolejny przypadek gdy turyści zbyt późno wyruszają w góry i potem na szlaku zastaje ich zmrok.
-Byli kompletnie nieprzygotowani do trasy. Nie tylko nie mieli niezbędnego sprzętu turystycznego, ale nie mieli nawet mapy - zauważa ratownik.
W ciągu ostatniej doby ratownicy TOPR interweniowali jeszcze pięciokrotnie - na ogół dochodziło do urazów kończyn, w jednym przypadku trzeba było turystę przetransportować do zakopiańskiego szpitala w związku z zasłabnięciem. Ratownicy TOPR przypominają że w Tatrach kolejny raz zapowiadane jest załamanie pogody.
Przemek Bolechowski/ ar