Krakowscy taksówkarze nieświadomie pomagają w oszustwach na tak zwaną legendę. To popularne wśród przestępców formy wyłudzania pieniędzy od osób starszych, na przykład poprzez podanie się za członka rodziny. Jak ustalili reporterzy Radia Kraków, oszuści wykorzystują taksówkarzy w charakterze pośredników.
Nieświadomy udział w oszustwie
Taksówkarz przyjmuje zlecenie jak każde inne. Jedzie na miejsce. Tam zamiast klienta odbiera paczkę i adres, gdzie ma ją zawieźć. Nie wie, że bierze udział w oszustwie. Osoba, która przekazała mu paczkę, jest ofiarą oszusta, na przykład metodą "na wnuczka". A ten, kto ją odbiera - jest przestępcą.
Jak ustaliło Radio Kraków, w ten sposób nieświadomi taksówkarze już kilkukrotnie brali udział w nielegalnym procederze. Co najmniej trzech z nich zostało zatrzymanych jako podejrzani, mimo że nie wiedzieli, że w paczkach są - dla przykładu - oszczędności życia staruszki.
Kolejny przypadek oszustwa metodą na wnuczka. 83-latek stracił 90 tysięcy złotych
Radiu Kraków udało się dotrzeć do oszukanych taksówkarzy.
Dostałem zlecenie z centrali. Podany adres był dość daleko od miejsca, gdzie stałem. Za Balicami miałem odebrać kobietę, ale dostałem informację z centrali, że jak dojadę na miejsce, mam zadzwonić pod numer, który został mi wysłany. Był to numer zagraniczny
- mówi Paweł, jeden z oszukanych taksówkarzy. Na miejscu nie zdążył jednak nawet sięgnąć po telefon.
Podjechała za mną policja i zaczęły się pytania: "Co tu robię? Skąd się wziąłem? Dlaczego? Co? Jak?". Wyjaśniłem, pokazałem zlecenie. Policjant powiedział, że jest podejrzenie o oszustwo. Zostałem zatrzymany na noc. Rano było przesłuchanie i dopiero wtedy dowiedziałem się, co dokładnie się wydarzyło
- opowiada taksówkarz.
Taksówkarz nie jest w stanie zweryfikować zawartości przesyłki
Katarzyna Rdest, szefowa jednej z korporacji taksówkarskich, mówi, że takich przypadków było w ostatnim czasie więcej. Przewożenie przesyłek przez taksówki samo w sobie jest legalne, więc kierowcy to robią. Taksówkarze tłumaczą, że nie są w stanie weryfikować zawartości przesyłek. Policja prosi o ostrożność. Brak jednak systemowych rozwiązań. Policja radzi jedynie, by zwracać uwagę na podejrzane okoliczności zlecenia, na przykład odbiór przesyłki od starszej osoby w późnych godzinach wieczornych.
Nie mamy uprawnień do tego, żeby zaglądać, otwierać, patrzeć. Przesyłki są różne, są to dokumenty, medyczne, dentystyczne, są to prezenty, są to kwiaty. Nigdy nie wiemy, co będzie w przesyłce, gdzie ta przesyłka będzie dostarczona
- tłumaczy Katarzyna Rdest.
Przy zatrzymaniu nie można wykluczyć winy
Piotr Szpiech z krakowskiej policji wyjaśnia, że każdy przypadek zatrzymanego w takiej sprawie taksówkarza jest traktowany indywidualnie, ale przy aresztowaniu policjanci nie mogą wykluczyć winy:
Ich udział każdorazowo jest analizowany i po wykonanych czynnościach procesowych można dopiero stwierdzić, czy osoby mogą zostać pociągnięte do odpowiedzialności karnej
Zabrano mi telefon, zostałem bez środków do życia
Zatrzymanie może bardzo utrudnić życie niewinnego, nieświadomego kierowcy. Tak było w przypadku Pawła, któremu zarekwirowano telefon na tydzień:
Nie mogłem przyjmować zleceń, bo na telefonie, który został zatrzymany, miałem aplikację niezbędną do pracy. Zostałem więc bez środków do życia w tym czasie
Taksówkarze przekonują, że takie sytuacje wywołują długotrwały stres. Po przeszukaniu telefonu Pawła, mimo braku wiadomości i połączeń wskazujących na świadomy udział w oszustwie, policjanci zdecydowali się też przeszukać jego mieszkanie. Prof. Szymon Tarapata, prawnik, karnista z UJ, wyjaśnia, że policja nie ma w takiej sytuacji wyjścia.
Wyobrażam sobie sytuacje, w których jest to uzasadnione. Kiedy zatrzymuje się kogoś z taką paczuszką, organy ścigania muszą wyjaśnić, czy taksówkarz jest wtajemniczony w ten proceder, czy to taki kurier, który nie jest świadomy tego, co jest w środku.