Ponad 70 kobiet z dziećmi z Ukrainy mieszka w Opactwie Benedyktynek w Staniątkach. Siostry przyjęły pierwsze uchodźczynie już w drugim dniu wojny czyli 25 lutego. Benedyktynki pomagają cały czas, ale też proszą o wsparcie.
mówi Stefania Polkowska, matka ksieni Opactwa
"Potrzebujemy nabiału i warzyw. Sery żółte są potrzebne dla naszych Ukraińców, jogurty, sery białe. Także jajka by się przydały, bo też jest dużo dzieci, które potrzebują kalorycznego żywienia. Gdyby ktoś był chętny nas wesprzeć, to bardzo prosimy" - mówi Stefania Polkowska, matka ksieni Opactwa.
S. benedyktynki ze #Staniątki już 2.dnia wojny przyjęły #uchodźców.W domu gości przy klasztorze mieszka ponad 70 mam z dziećmi.Potrzebują nabiału,warzyw, kaszy i makaronów.Więcej w w niedzielę o 16.05 w @RadioKrakow zapraszam z @kluz_anna #PomocdlaUkrainy #malopolska #wiara pic.twitter.com/rbeVaR4pKR
— ewa szkurlat (@EwaSzkurlat) May 25, 2022
Mówi Anna Front
Nie zapominamy też o potrzebujących w Ukrainie, staramy się wysyłać suche produkty, choć potrzeby są ogromne - dodaje Anna Front - jedna z wolontariuszek.
"Pytam państwa, którzy przyjechali prosto z Ukrainy, czego potrzebują, a pan mi powiedział Wszystko plus paliwo. A paliwa to my tutaj nie mamy. Tam, gdzie nie jest zaminowane, rolnicy chcą siać zboże, natomiast wojska rosyjskie zniszczyły im infrastrukturę i oni nie mają czym wyjechać w pole. Koni nie ma" - mówi wolontariuszka.
Wspólnota benedyktynek w Staniatkach liczy 9 sióstr, większość w podeszłym wieku. Najstarsze opactwo w Polsce ma ponad 800 lat i jest jednym z najcenniejszych zabytków sakralnych Małopolski o randze unikatowego kompleksu w skali całego kraju. Siostry opiekują się także unikatową biblioteką i cennymi zabytkami sztuki sakralnej.