Krakowskie Bronowice stały się areną ostrego sporu pomiędzy mieszkańcami a Uniwersytetem Komisji Edukacji Narodowej. Na szali leży przyszłość zabytkowego, XIX-wiecznego Fortu 7 „Bronowice” oraz otaczającego go terenu zieleni. Uczelnia, powołując się na specustawę z 2023 roku, planuje wznieść w bezpośrednim sąsiedztwie zabytku kompleks strzelnic oraz wielokondygnacyjny budynek dydaktyczny. Lokalna społeczność obawia się planowanej wycinki znacznej części drzewostanu i uciążliwości związanej z głośnym hukiem wystrzałów. Zarzuca UKENowi niszczenie ładu przestrzennego i likwidowanie wartości kulturowych. Sprawę bada obecnie Urząd Wojewódzki.
Teren fortu wraz z przyległą, liczącą 6,5 hektara działką, został zakupiony przez UKEN w 2021 roku. Przez długi czas sąsiedzi z entuzjazmem przyjmowali obecność akademickiego właściciela, licząc na profesjonalną ochronę i rewitalizację cennego dziedzictwa.
- Jako mieszkańcy wszyscy wokół się bardzo cieszyliśmy, że teren ten nie trafił w ręce dewelopera, bo byśmy mieli duże obawy. Wydawało nam się, że co jak co, ale uczelnia pięknie tutaj powinna zadbać o taki fort, który jest dziedzictwem kulturowym, dziedzictwem nas wszystkich. Tymczasem dowiadujemy się, że Uniwersytet Pedagogiczny nie zajmuje się fortem, nie inwestuje w fort i w jego ochronę, rewitalizację, odbudowę - mówi pani Iwona, jedna z mieszkanek Bronowic.
Strzelnica zamiast zielonego buforu
Sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy pod koniec 2025 roku podpisano umowę na realizację inwestycji o wartości 130 mln zł. Plan budowy kompleksu oparto na Ustawie o inwestycjach w zakresie budowy strzelnic realizowanych przez uczelnie z 7 lipca 2023 r. Ustawa znacznie ułatwia realizację inwestycji, znosi ograniczenia wynikające z Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego.
Zdaniem mieszkańców projekt przewiduje drastyczne przekształcenie terenu, który do tej pory stanowił naturalny bufor zieleni.
- Każde jedno drzewo jest do wycięcia. To będzie totalna masakra zieleni - alarmuje Piotr Krokowski, inicjator petycji.
Mieszkańcy zwracają również uwagę na kwestie wpływu obiektu na codzienne życie. Tory strzelnicze mają znajdować się w odległości zaledwie kilkudziesięciu metrów od budynków mieszkalnych. Protestujący zarzucają uczelni brak dowodów na to, że obiekt nie będzie uciążliwy. Ich zdaniem w projekcie nie uwzględniono odpowiednich wygłuszeń, nie przedstawiono też szczegółowych ekspertyz przyrodniczych. Zapewnienia uczelni o braku negatywnego oddziaływania oraz braku chronionych gatunków na tym terenie nie są wystarczające dla mieszkańców.
Mieszkańcy: specustawa omija miejskie procedury
Kontrowersje budzi też wykorzystanie specustawy jako „wytrychu” pozwalającego na budowę dużego obiektu edukacyjnego z pominięciem procedur miejskich.
- Ta inwestycja całkowicie niszczy plan miejscowy. Kładziemy na szali krakowski zabytek wysokiej kategorii oraz strzelnicę dla studentów. Takie obiekty buduje się na dziesiątki czy setki lat. Powstaje pytanie, czy wartość fortu jest czymś, co warto chronić, czy poświęcimy ją dla strzelnicy - mówi pan Jarosław, mieszkaniec Bronowic.
Mieszkańcy podjęli już działania formalne. Skierowali petycję do Wojewody Małopolskiego, pod którą podpisały się 182 osoby. Domagają się wstrzymania inwestycji i zaprzestania lub ograniczenia wycinki drzew. Obawiają się też o hałas, który może towarzyszyć wystrzałom z broni prochowej.
Wojewoda bada sprawę po protestach mieszkańców
Z uwagi na specyfikę procedury wynikającej ze specustawy, jedynym organem posiadającym uprawnienia decyzyjne jest obecnie Wojewoda Małopolski, Krzysztof Jan Klęczar. Urząd potwierdza, że do Wydziału Infrastruktury wpłynęła petycja oraz liczne interwencje indywidualne. Jak poinformował Maksymilian Kosowski, rzecznik wojewody, urzędnicy weryfikują zagadnienia poruszane w tych interwencjach: hałas od strzelania oraz kwestie środowiskowe i przyrodnicze.
- Zależy nam na tym, aby sprawa została dobrze i rzetelnie zbadana - zapewnia Kosowski.
Uczelnia odpowiada na zarzuty i zapowiada spotkanie
Głos zabierają również władze uczelni. Kanclerz UKEN, Aneta Wójcik, tłumaczy, że obawy mieszkańców wynikają przede wszystkim z braku pełnej wiedzy o projekcie i zapowiada kroki mające na celu zażegnanie konfliktu. Władze uczelni planują zorganizować we wrześniu otwarte spotkanie z udziałem kierownictwa inwestycji oraz wykonawcy, na którym mieszkańcy będą mogli uzyskać odpowiedzi na wszelkie pytania.
Odnosząc się do zarzutów dotyczących wycinki, przedstawicielka uczelni zaznacza, że obecny stan zieleni wymaga interwencji:
"Teren jest zaniedbany. Zieleń, która tam występuje, to w dużej mierze samosiejki, drzewa dotknięte chorobami i próchnicą. Wymagają one działań nie tylko ze względu na inwestycję, ale i na potrzebę uzdrowienia całego drzewostanu. Uczelnia dołoży wszelkich starań, aby zasilić w nową zieleń cały teren zakupionej nieruchomości" - deklaruje Kanclerz UKEN.