Zgodnie z tradycją, postać wysmarowana sadzą od butów aż po chustkę na głowie, zaczepiała przechodniów i - jeśli ktoś nie chciał rzucić do skarbonki drobnych datków - brudziła węglem. W tym roku nikt przed Siudą Babą nie uciekał. Legenda głosi, że każdy, kto pozwoli ubrudzić się sadzą, będzie miał szczęście przez następny rok.
posłuchaj rozmowy Teresy Gut z Siudą Babą
Siuda Baba zaczepia wychodzących z kościoła w drugi dzień świąt wielkanocnych ludzi i oczekuje datków. Jeżeli nie dostanie pieniędzy, strzela z bata i daje do pocałowania ubrudzony sadzami krzyż. Towarzyszy jej usmolony Cygan.
Według podań, Siuda Baba była kapłanką słowiańskiej bogini Ledy. Pilnowała świętego ognia i źródełka w chramie na wzgórzu w Lednicy Górnej koło Wieliczki. Siuda Baba pełniła swoją rolę cały rok. Wychodziła tylko raz do roku, z nadejściem wiosny, aby znaleźć następczynię. Czyhała wtedy na dziewicę, która nie mogła się wykupić i zostawała Siudą Babą na następny rok. W zaganianiu ofiar pomagał jej Cygan z batem.
Teresa Gut/PAP/bp