Środa, 28 paź 4 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Ruszył proces potrójnego zabójstwa sprzed 22 lat

W piątek przed Sądem Okręgowym w Krakowie rozpoczął się proces dotyczący potrójnego zabójstwa, do którego doszło w podkrakowskich Jurczycach w 2000 roku. Podczas rozprawy wyjaśnienia złożył oskarżony Wojciech R., wspólnik Krzysztofa P. ps. Loczek.

Krzysztof P. ps. Loczek oraz jego wspólnik Wojciech R. zostali zatrzymani w listopadzie 2021 roku przez wydziały kryminalny i dochodzeniowo-śledczy krakowskiej policji. Następnie w prokuraturze regionalnej usłyszeli zarzuty zabójstwa trzech osób w 2000 roku. W kwietniu br. Krzysztof P. zmarł w tarnowskim zakładzie karnym, prawdopodobnie z powodu rozległego zawału serca. W piątek przed Sądem Okręgowym w Krakowie stanął Wojciech R.

"Fundamentalnie nie zgadzam się z zarzutami sformułowanymi przez prokuraturę. W szczególności z tym, że miałbym być osobą brutalną, której zależy na uczestnictwie w grupach przestępczych" - powiedział Wojciech R. na sali rozpraw. Oskarżony złożył wyjaśnienia, w których opowiedział o spotkaniu z Krzysztofem P. oraz zdarzeniach, do których doszło w nocy z 8 na 9 września 2000 roku. "Nie przeczę, że byłem obecny na miejscu wydarzeń, ale minęły już 22 lata i mogę pewnych rzeczy nie pamiętać" - zaznaczył.

Wojciech R. przyznał, że skontaktował się z "Loczkiem" po tym, jak usłyszał o osobach zainteresowanych otwarciem agencji towarzyskiej. Mężczyzna liczył, że zarobi dzięki skontaktowaniu tych osób. Krzysztofa P. kojarzył ze środowiska, w którym przebywał. "To środowisko to byli koledzy od kieliszka. Legenda dotyczyła tego, że +Loczek+ był człowiekiem z półświatka" - wyjaśnił, dodając, że nie wiedział, że Krzysztof P. jest osobą niebezpieczną.

"Około dwóch, trzech tygodni przed zdarzeniami objętymi zarzutami mój kuzyn powiedział mi, że jego znajomy, Leszek W., ma znajomych, którzy myślą o otwarciu agencji towarzyskiej w domu pod Krakowem. Zapytał się mnie, czy może byśmy coś na tym zarobili. Byłem wtedy na utrzymaniu rodziców, pomagałem tacie. Ja wpadłem wtedy na pomysł, żeby skontaktować się z +Loczkiem+. Wydawało mi się, że on może pomóc przy otwarciu tej agencji towarzyskiej. Liczyłem na to, że dostanę prowizję za skojarzenie zainteresowanych osób z +Loczkiem+" - wyjaśniał Wojciech R.

Wojciech R., Krzysztof P., a także późniejsze ofiary - Barbara K. oraz Leszek W. spotkali się na stacji benzynowej w Krakowie, a następnie pojechali do domu kobiety w Jurczycach, gdzie mieli ustalać szczegóły interesu. Na miejscu był także partner Barbary K. - Waldemar J.

Jak relacjonował w piątek Wojciech R., na miejscu zobaczył, że "Loczek" ma przy sobie pistolet. Była to broń z tłumikiem. Jak wyjaśniał, w pewnym momencie Krzysztof P. miał zacząć zachowywać się agresywnie względem Barbary K., postrzelił także Leszka W. "Nie mam zielonego pojęcia, dlaczego Leszek W. został postrzelony" - stwierdził oskarżony, dodając, że jego zdaniem "Loczek" próbował przymusić Barbarę do wydania mu pieniędzy i chciał "zrobić na niej wrażenie". Zapamiętał też, że Krzysztof P. wydał komunikat, aby przeszli do łazienki, a następnie kazał oskarżonemu przyprowadzić tam Waldemara J., który znajdował się na drugim piętrze domu.

"Widziałem, jak +Loczek ustąpił miejsca Waldemarowi, aby wszedł do środka. Zauważyłem z holu, że Barbara leży na podłodze i Leszek, widziałem ich nogi. Waldemar zaczął krzyczeć, musiał się zorientować, że oni są postrzeleni. Wpuszczając Waldemara do łazienki, +Loczek+ zapytał go, gdzie trzymają kasę. Waldemar zaczął krzyczeć, że nie ma pieniędzy, ale nikomu nie powie o tym, co się stało" - relacjonował Wojciech R. Dodał, że Waldemar powiedział, "żeby dać mu telefon, że on zadzwoni po pieniądze", ale ostatecznie nigdzie się nie dodzwonił. W finalnym momencie w łązience znajdował się on, Waldemar, a także postrzeleni Barbara B. i Leszek W.

Oskarżony wyjaśnił, że "Loczek" zlecił mu wytarcie śladów. "Gdy kierowałem się do salonu, zobaczyłem, że +Loczek+ robi krok do łazienki i znika w niej. Usłyszałem głuchy odgłos, który pamiętałem z salonu. Zacząłem wycierać stół kurtką albo jakimś kawałkiem materiału. Po chwili dołączył do mnie Loczek" - wyjaśniał oskarżony. Zaprzeczył, że to on ciężko pobił Waldemara J. Przed wyjściem z domu Krzysztof P. miał jeszcze zwrócić się do Wojciecha R., że "jadą na jednym wózku".

Podczas rozprawy oskarżony podkreślił, że jego zdaniem przeżył "tylko dlatego, że w momencie zatrzymania potrzebny byłby ktoś, na kogo [+Loczek+] zrzuciłby winę za te wydarzenia". Podczas rozprawy oskarżony zaznaczał, że jego zachowanie było podyktowane emocjami. "Stopień zastraszenia przez +Loczka+ wygenerował moje posłuszeństwo" - zaznaczył.

W nocy z 8 na 9 września 2000 r. w podkrakowskich Jurczycach zginęła 44-latka, jej 37-letni konkubent oraz 30-latek. Sąsiedzi nie słyszeli żadnego hałasu. Wszystkich znaleziono 9 września w łazience. Z relacji mieszkańców wynikało, że kobieta, właścicielka domu, prowadziła różne interesy, w pewnym momencie jej sytuacja finansowa pogorszyła się.

Po przesłuchaniu blisko 100 świadków i zabezpieczeniu ok. 200 śladów sprawa została umorzona w 2002 r. Przełom nastąpił w 2007 r., kiedy policjanci dotarli do nowych dowodów, jednak i one nie były wystarczające do postawienia zarzutów.

W połowie 2020 r. śledczy, przy okazji przesłuchania w innej sprawie, uzyskali informacje dotyczące zabójstwa w Jurczycach. Po weryfikacji nowych informacji oraz kolejnych dowodów ustalono osoby podejrzewane. Zebrany materiał dał logiczny ciąg zdarzeń i pozwolił na postawienie zarzutów.

Naczelnik Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego komendy wojewódzkiej Grzegorz Grymek podkreślił w listopadzie 2021 roku, że mimo wcześniejszego, formalnego umorzenia postępowania, policja nigdy nie przestała się nią zajmować, prowadzić czynności rozpoznawczych. "W postawieniu zarzutów podejrzewanym pomogła też technika kryminalistyczna, która przez ostatnie 20 lat bardzo się rozwinęła". Dodał, że prokuratura "bierze pod uwagę różne wersje, ale na ten moment najbardziej wiarygodną jest ta związana z odzyskiwaniem długu".

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam prośbę od Łukasza Gibały"

    Ola Sobczak

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

    Bartłomiej Maziarz

Najnowsze

  • Kino czyli środek pomocniczy dla badaczy, a zwłaszcza dla fizjologów. 130 lat od pierwszej krakowskiej projekcji

  • Domowa strefa relaksu na zimę - sauna, wanna spa w ogrodzie czy łazienka z hydromasażem?

  • W jakim czasie zwracają się szkolenia z gospodarki magazynowej?

  • Najciekawsze książki z literatury pięknej – co warto przeczytać?

  • Waloryzacja świadczenia pośmiertnego z ubezpieczenia renty odroczonej

  • Dlaczego ser w plastrach tak szybko się poci i jak temu zapobiec