Urzędnicy Najwyższej Izby Kontroli sprawdzili jakość opieki nocnej w mniejszych ośrodkach na terenie naszego regionu. Najczęstsze uchybienia to przepracowani lekarze, zbyt mała liczba zespołów ratunkowych i za długie kolejki. W niektórych miejscowościach dochodziło też do szokujących incydentów, np. w Mogilanach nocą chorzy w ogóle nie byli przymowani.
Uchybienia zanotowano także w Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie lekarze wbrew rozporządzeniu ministra skrócili czas nocnego dyżuru o dwie godziny. W Gorlicach zaś przychodnia pobierała pieniądze za 4 zespoły ratunkowe, a w rzeczywistości pracowały tylko 2.
- Zrobiliśmy kontrolę w jednej z placówek i okazało się, że lekarza na dyżurze od godziny 18 w ogóle nie ma. Pojawił się dopiero o 21. Być może dlatego, że dowiedział się o naszej kontroli... - powiedział Radiu Kraków Dariusz Nowak, rzecznik małopolskiego oddziału Najwyższej Izby Kontroli.
Według urzędników NIK za nieprawidłowe funkcjonowanie nocnej opieki w Małopolsce po części odpowiadają też pacjenci. Spora część z nich zgłaszała się na SOR nie z nagłymi przypadkami, ale z przewlekłymi chorobami. Zdaniem kontrolerów to jeden z głównych powodów długich czasów oczekiwania na zabieg w szpitalach.