Tysiąc kierowców 1 października o 9 rano wyruszyło sprzed Multikina i w proteście przeciwko nielegalnym przewoźnikom jechało ulicami Krakowa z prędkością 20 kilometrów na godzinę. Taksówkarze w ten sposób chcieli wymóc na urzędnikach skuteczniejszą walkę z nielegalnymi przewoźnikami.
Posłuchaj rozmowy Karola Surówki z Pawłem Kubasem, szefem taksówkarskiej Solidarności 80
Kolumna protestujących taksówkarzy przejechała między innymi i tak zakorkowanymi zwykle ulicami, Opolską, Mogilską czy aleją 29 Listopada. Protest spotkał się z krytyką ze strony mieszkańców miasta.
Zastanawiam się czemu taksówkarze zamierzają utrudnić życie niewinnym mieszkańcom. Rozumiem ich sytuację, więc proponowałbym zablokować dojazdy urzędnikom do urzędów a nie mieszkańcom do pracy - czytamy w komentarzach.
Tak wyglądała trasa przejazdu protestujących taksówkarzy:
W środę 30 września w siedzibie ZIKiT odbyło się spotkanie z organizatorami protestu. Organizatorzy wyrazili zgodę na kilka modyfikacji, które pozwoliły na usprawnienie przejazdu i ograniczyły utrudnienia dla krakowskiej komunikacji miejskiej. Pojazdy przez większość trasy jechały dwoma pasami ruchu.
- Protest nie jest skierowany przeciwko mieszkańcom Krakowa. Trasa została tak wybrana, żeby była jak najmniej uciążlliwa. Każdy protestuje jak potrafi. My jeździmy po mieście. Chcemy pokazać władzy - policji, ITD - ich bezradność w działaniu w stosunku do szarej strefy - mówi Paweł Kubas, szef taksówkarskiej Solidarności 80. "Nie ma nielegalnej taksówki. Jest szara strefa lub taksówkarz licencjonowany. Zrobimy wszystko, żeby istniały tylko legalne taksówki. Konkurencja jest tylko uczciwa i legalna" - dodał Kubas.
(RK/ew)