Tego jeszcze w krakowskim MPK nie grali. Złośliwy pasażer złożył skargę na motorniczego tramwaju, który miał w kabinie... pluszowego kota. Informację jako pierwsza opublikowała Platforma Komunikacyjna Krakowa. Argumentem autora skargi był fakt, że maskotka nie ma homologacji.
Zdaniem składającego skargę, brak homologacji pluszowego kotka oznacza, że uniemożliwia dopuszczenie wagonu do kursowania po ulicach miasta, a w dodatku zasłania on widoczność. Mieszkaniec nie wspomniał jednak o tym, że pluszak leżał w miejscu między pulpitem motorniczego a szybą i prowadzący tramwaj nie miał jej nawet w polu widzenia.
- Tu jednoznacznie chcę powiedzieć, że dla nas, jeżeli ktoś z naszych prowadzących ma ulubioną maskotkę, ta maskotka jest dla niego ważna, chce z nią pracować i jest ustawiona w taki sposób, że nie zasłania widoczności, no to my nie mamy nic przeciwko temu - komentuje Marek Gancarczyk, rzecznik krakowskiego MPK.
Przewoźnik odpowie oczywiście na skargę pasażera, ale przełożeni nie zamierzają w żaden sposób karać motorniczego ani odbierać mu kociej maskotki.