„Walczymy o zadośćuczynienie, które będzie odstraszało sprawców od ich ofiar” – mówi adwokat Janusza Szymika. Mężczyzna, który jako dziecko był wykorzystywany seksualnie przez księdza Jana W., domaga się od Archidiecezji Krakowskiej 20 milionów złotych zadośćuczynienia. W poniedziałek, 29 czerwca, przed sądem w Krakowie zeznawali kolejni świadkowie.
Jak podkreśla adwokat Artur Nowak, reprezentujący Janusza Szymika, żądana kwota nie jest wygórowana w porównaniu ze skalą krzywd, których miał doznać jego klient.
To nie może być jakaś ugoda na poziomie, nie wiem, symbolicznym. To jest sprawa po prostu, w której mieliśmy do czynienia z gwałtami na dziecku tysiące razy. Okłamanym i zawiedzionym po prostu przez biskupa, który powinien być pasterzem, a okazał się pasterzem nie owczarni, tylko wilczarni. Oczekujemy po prostu, że będzie to takie zadośćuczynienie, które będzie miało też funkcję prewencyjną
– mówi Nowak.
20-milionowy pozew za pedofilię w Kościele. "To najpoważniejszy test dla kardynała Rysia"
Jeszcze w lipcu sąd planuje ponownie wezwać w charakterze świadka kardynała Stanisława Dziwisza. Zdaniem pełnomocnika Janusza Szymika były metropolita krakowski miał tuszować sprawę księdza Jana W.
Tydzień temu kardynał Stanisław Dziwisz nie stawił się w sądzie z powodu choroby. Były ksiądz Jan W. znał się z Dziwiszem.
Janusz Szymik w przeszłości był ministrantem. Po raz pierwszy miał zostać skrzywdzony przez Jana W., ówczesnego proboszcza parafii w Międzybrodziu Bialskim, gdy miał 12 lat.