O zaginięciu Artura Wąsika było głośno. Na krakowskich słupach ogłoszeniowych pojawiły się plakaty z jego zdjęciem a w mediach społecznościowych w internecie trwała akcja poszukiwania. Włączyło się do niej tysiąc osób.
Przez trzy dni członkowie rodziny chłopaka i jego znajomi poszukiwali go na ulicach, w parkach, rozwieszali plakaty. 28-letni student Politechniki Krakowskiej wyszedł z domu w środę. Odnalazł się w nocy z piątku na sobotę.
Do akcji włączyła się policja. Funkcjonariusze badali tropy wskazane przez rodzinę i znajomych. Jak mówi podinsp. Mariusz Ciarka z małopolskiej policji, sprawdzając zapisy monitoringu śledczy ustalili, że osoba o wyglądzie odpowiadającym zaginionemu już po 11 września poruszała się m. in. po dużych sklepach i galeriach. Wieczorem w piątek policjanci wyruszyli tropem poszukiwanego po Podgórzu i znaleźli go tam. Mężczyzna nie posiadał żadnych obrażeń, nie było konieczne udzielenie pomocy lekarskiej - został przekazany rodzinie.
Na razie nie wiadomo, co było przyczyną jego zniknięcia. Rodzina nie chce się wypowiadać na ten temat. Nieoficjalnie wiadomo, że chłopak miał kłopoty na studiach.