Cieńsze, lżejsze, wyrabiane ręcznie i wypiekane według receptury zatwierdzonej przez Komisję Europejską - tylko takie obwarzanki krakowskie od teraz mają trafiać do sklepów w całej Polsce.
Produkt mogą wyrabiać piekarnie posiadające certyfikat zgodności, czyli świadectwo poświadczające, że obwarzanek jest produkowany zgodnie z zatwierdzoną recepturą.
Większość krakowskich przedsiębiorców nie posiada takiego świadectwa. Do tej pory omijali przepisy i zamiast używania pełnej nazwy "obwarzanek krakowski" podrabiane produkty nazywali preclami albo bajglami.
Wojewódzki Inspektor Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych w Krakowie zamierza ukrócić ten proceder. Piekarze już zapowiadają, że nie wycofają się z rynku. "To tak jakby ktoś zabronił komuś produkowania chleba, bo nie nazywa się prądnicki..." - mówią.
Nie tylko kształt i charakterystyczny pleciony wzór jest chroniony, ale również wielkość i waga obwarzanka krakowskiego, które od teraz mają być kontrolowane przez urzędników.