Na Dużej Scenie Narodowego Starego Teatru odbyła się premiera spektaklu „Mam coś w głębi nie do przedstawienia. HAMLET” - nowego tekstu Pawła Demirskiego, który wraca do teatru po pięcioletniej przerwie. W przedstawieniu wyreżyserowanym przez Remigiusza Brzyka klasyczny dramat Szekspira staje się jedynie punktem wyjścia do opowieści o transformacji, społecznym awansie, rozczarowaniach pokolenia i doświadczeniu żałoby.
Jak podkreśla w recenzji spektaklu Justyna Nowicka, nie jest on ani adaptacją „Hamleta”, ani jego współczesną interpretacją. Demirski wykorzystuje szekspirowskie tropy do stworzenia bardzo osobistego rozrachunku z własnym pokoleniem i historią życia. Centralną postacią jest Hamlet grany przez Kamila Pudlika - bohater kokietujący widza pytaniami o bilans sukcesów i porażek transformacyjnej rzeczywistości.
Recenzentka zwraca uwagę na mocne aktorskie kreacje, szczególnie Pauliny Kondrak jako Ofelii - postaci zawieszonej między światem żywych i umarłych, wyrażającej emocje przede wszystkim poprzez śpiew. Spektakl rozgrywa się jednocześnie na dwóch planach: społecznej diagnozy i intymnej historii o stracie ojca.
Zdaniem Justyny Nowickiej najmocniej wybrzmiewają sceny dotyczące transformacji i pokoleniowych rozliczeń. Jednocześnie przedstawienie momentami traci tempo i grzęźnie w ciężarze żałoby oraz emocjonalnej dosłowności.